Diakon kościoła, Jos Valke, który pomagał przy odkryciu, jest przekonany w 99 procentach, że znalezione szczątki to właśnie szczątki d’Artagnana.
"Znaleźliśmy szkielet dokładnie w miejscu, gdzie 200 lat temu stał ołtarz – na świętej ziemi" – powiedział Valke. "Odkryliśmy kulę, która prawdopodobnie zabiła go trafiając w gardło, a w grobie leżała moneta z 1660 roku związana z biskupem, który odprawiał mszę dla Króla Słońce."
Archeolog Wim Dijkman, który od 28 lat badał historię grobu d’Artagnana, jest bardziej ostrożny, ale nie ukrywa emocji:
"Jestem naukowcem, więc czekam na wyniki, ale mam bardzo wysokie oczekiwania. To może być punkt kulminacyjny mojej kariery."
Co znaleziono?
Podczas prac odkryto szkielet mężczyzny wraz z kulą muszkietową. Próbki kości zostały wysłane do laboratorium w Niemczech w celu analizy DNA, a część szczątków trafiła do Deventer, gdzie badany jest wiek, płeć i pochodzenie szkieletu.
Historyczne zapisy wskazują, że po śmierci d’Artagnana armia francuska pochowała go w pośpiechu niedaleko obozu, który znajdował się w dzielnicy Wolder w Maastricht.
Dlaczego to może być on?
Kilka przesłanek mocno wskazuje na tożsamość muszkietera:
- Pozycja grobu pod ołtarzem (miejsce honorowe),
- Znaleziona kula muszkietowa,
- Moneta z odpowiedniego okresu,
- Lokalizacja zgodna z historycznymi relacjami z oblężenia Maastricht w 1673 roku.
Choć trzej muszkieterowie z powieści Dumasa byli postaciami fikcyjnymi, d’Artagnan był postacią historyczną – wiernym i odważnym dowódcą gwardii królewskiej.
Wyniki badań DNA powinny być znane w najbliższych miesiącach. Jeśli potwierdzą tożsamość, będzie to jedno z najbardziej spektakularnych archeologicznych odkryć ostatnich lat w Europie.
Na razie mieszkańcy Maastricht i miłośnicy powieści Dumasa wstrzymują oddech – czy legendarny muszkieter naprawdę spoczywał przez ponad 350 lat pod posadzką holenderskiego kościoła?