Przedsiębiorca zwraca uwagę na fakt, że wiele jego pracownic przeszło na nielegalną działalność, a za nimi podążyli klienci. – Zmiana takiego procesu potrwa miesiące, nie wrócą do pracy u nas w ciągu kilku dni. Myślę, że do Świąt Bożego Narodzenia wszyscy klienci przyzwyczają się do nowych warunków i nie będą szukać kobiet w jakichś mieszkaniach lub szarej strefie – ocenił Marx.
Domu publiczne w Berlinie były zamknięte od połowy marca ze względu na pandemię koronawirusa. Zostały otwarte w sierpniu, ale wówczas klienci mogli korzystać jedynie z masaży.