Uczestnicy protestu mówili, że potrzebna jest społeczna rewolucja, by powstrzymać wyniszczanie środowiska. Aktywiści wskazywali też, że widok czerwonej farby przypominającej krew „przemawia do zmysłów”, nie jest „wyłącznie symboliczny” i pozwala wyobrazić sobie skalę szkodliwych działań, jakich ludzie dopuszczają się wobec zwierząt i przyrody.
Działanie jest następstwem niepokojącego raportu zaprezentowanego w poniedziałek (6.05) w Paryżu podczas sesji plenarnej IPBES (działającej pod auspicjami ONZ Międzyrządowej Platformy ds. Różnorodności Biologicznej i Funkcji Ekosystemu), który ostrzega, że zagrożonych wyginięciem jest milion gatunków zwierząt i roślin. Tysiące z nich może wymrzeć w ciągu najbliższych dziesięcioleci.