69 osób zginęło w katastrofie kolejowej, a minister odmawia dymisji. Hiszpania żąda odpowiedzi po tragedii

Co najmniej 69 osób nie żyje, dziesiątki zostały ranne, a Hiszpania mierzy się z kolejną katastrofą na swojej sieci kolei dużych prędkości. Po tragicznym zderzeniu dwóch pociągów w prowincji Toledo narasta presja na ministra transportu Óscara Puente, od którego opozycja i część związkowców domagają się ustąpienia ze stanowiska. Minister zapowiedział jednak, że nie zamierza podawać się do dymisji. Tymczasem ujawnione nagrania rozmów maszynistów z centrum sterowania rodzą poważne pytania o decyzje podejmowane bezpośrednio przed tragedią.

HiszpaniaHiszpania
Źródło zdjęć: © zdjęcie Al • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

Do katastrofy doszło w środę, 28 października, około godziny 8:53 w pobliżu miejscowości Urda, w hiszpańskiej prowincji Toledo. Pociąg dużych prędkości AVE należący do państwowego przewoźnika Renfe, jadący z Madrytu w kierunku Sewilli, uderzył w tył stojącego na torach składu prywatnego operatora Iryo.

Siła zderzenia była ogromna. Przednia część pociągu Renfe wbiła się w ostatni wagon drugiego składu. Część wagonów wypadła z torów i znalazła się u podnóża nasypu kolejowego.

Według dotychczasowych oficjalnych danych zginęło co najmniej 69 osób. W czwartek w szpitalach pozostawało 42 rannych. Bilans tragedii może jeszcze ulec zmianie.

Wstępne ustalenia śledczych wskazują, że w momencie zderzenia pociąg Renfe poruszał się z prędkością od 160 do 200 kilometrów na godzinę. Okoliczności, w jakich doszło do tak niebezpiecznej sytuacji na linii dużych prędkości, są obecnie przedmiotem szczegółowego dochodzenia.

Jednym z najważniejszych wątków jest awaria systemu sterowania ruchem kolejowym, do której doszło wcześniej tego samego poranka.

Około godziny 8:30 problemy techniczne doprowadziły do zatrzymania sześciu pociągów. Wśród nich znalazły się oba składy uczestniczące później w katastrofie.

Szczególne kontrowersje wywołały nagrania rozmów pomiędzy maszynistami a centrum sterowania ruchem w Madrycie. Z ujawnionych materiałów wynika, że jeden z pociągów otrzymał zgodę na kontynuowanie jazdy, mimo że około 25 kilometrów dalej na tym samym torze stał już inny skład.

Co więcej, zezwolenie na dalszą podróż nie przewidywało ograniczenia prędkości.

Minister transportu Óscar Puente przyznał, że taka decyzja budzi poważne wątpliwości. Wskazał na możliwe nieprawidłowości w pracy centrum sterowania zarządcy infrastruktury kolejowej Adif, zastrzegając jednak, że ostateczne ustalenie przyczyn tragedii wymaga zakończenia dochodzenia.

Podczas piątkowej konferencji prasowej w Madrycie minister odniósł się również do żądań swojej dymisji.

Puente oświadczył, że nie zamierza rezygnować ze stanowiska, ponieważ obecnie jego obowiązkiem jest przede wszystkim wyjaśnienie okoliczności katastrofy, przedstawienie opinii publicznej odpowiedzi i doprowadzenie do zmian, które pozwolą uniknąć podobnych tragedii.

Zapewnił, że nie zamierza ukrywać żadnych informacji ani wykorzystywać pracowników kolei do odsuwania od siebie odpowiedzialności. Jednocześnie podkreślił, że ewentualne błędy ludzkie muszą zostać ustalone na podstawie dowodów, a nie presji opinii publicznej.

Minister zaznaczył również, że premier Pedro Sánchez nie zwrócił się do niego z żądaniem ustąpienia. Jego zdaniem odejście w obecnej sytuacji nie rozwiązałoby problemów, z którymi mierzy się hiszpański system kolejowy.

Stanowisko Puente nie uspokoiło jednak przeciwników politycznych.

Do jego dymisji wezwała między innymi konserwatywna Partia Ludowa. Podobne żądania wysunął związek zawodowy CSIF, a w środę wieczorem przed siedzibą ministerstwa transportu odbyła się demonstracja.

W debacie publicznej pojawiły się także głosy ostrzegające przed przerzucaniem całej odpowiedzialności na pojedynczych pracowników.

Irene Montero z lewicowej partii Podemos zwróciła uwagę, że maszyniści i eksperci od lat alarmowali o zagrożeniach związanych ze zmianami w funkcjonowaniu sektora kolejowego. Jej zdaniem wyjaśnienie katastrofy powinno obejmować również szersze problemy organizacyjne.

Tragedia w Urda jest szczególnie bolesna dla Hiszpanii, ponieważ to już druga katastrofa na sieci kolei dużych prędkości w ciągu zaledwie kilku miesięcy.

W styczniu 2026 roku, w pobliżu Adamuz w Andaluzji, doszło do zderzenia pociągów, w którym zginęło 46 osób. Łączny bilans obu tegorocznych tragedii wynosi zatem co najmniej 115 ofiar śmiertelnych.

Premier Pedro Sánchez przyznał w piątek, że zaufanie społeczeństwa do hiszpańskiej kolei dużych prędkości zostało poważnie zachwiane. Podkreślił, że dwie katastrofy o tak tragicznych konsekwencjach w jednym roku są sytuacją nie do zaakceptowania.

Hiszpania przez lata rozwijała jedną z największych sieci kolei dużych prędkości na świecie. Połączenia AVE stały się ważnym elementem transportu między największymi miastami kraju i symbolem modernizacji infrastruktury.

Teraz jednak bezpieczeństwo tego systemu znalazło się w centrum ogólnokrajowej debaty.

Władze zapowiedziały pełne wyjaśnienie przyczyn katastrofy, w tym analizę działania zabezpieczeń technicznych, decyzji centrum sterowania oraz procedur obowiązujących w sytuacjach awaryjnych.

W związku z tragedią ogłoszono trzydniową żałobę narodową. Rodziny ofiar oczekują informacji o okolicznościach śmierci swoich bliskich, podczas gdy śledczy analizują dokumentację techniczną i nagrania rozmów prowadzonych bezpośrednio przed zderzeniem.

Na razie nie rozstrzygnięto, czy do katastrofy doprowadził pojedynczy błąd człowieka, niewłaściwe procedury, awaria zabezpieczeń czy splot kilku czynników.

Óscar Puente pozostaje na stanowisku, deklarując, że zamierza osobiście nadzorować działania zmierzające do wyjaśnienia tragedii i odbudowania zaufania pasażerów. Ostateczne ustalenia śledczych mogą jednak mieć konsekwencje wykraczające daleko poza samą odpowiedzialność pracowników kolei.

Wybrane dla Ciebie