Zatrzymani w sprawie pożaru przy ulicy Kłobuckiej w Warszawie przy areszcie śledczym.
Policjanci z Komisariatu Warszawa Ursynów, wsparci przez Komendę Rejonową Warszawa II oraz Wydział ds. Zwalczania Przestępczości Pseudokibic ów Komendy Stołecznej, rozbili grupę odpowiedzialną za pożar hali magazynowej przy ul. Kłobuckiej. W wyniku skoordynowanej akcji zatrzymano 11 osób – pięciu usłyszało zarzuty i trafiło pod policyjny dozór.
Do tragedii doszło 24 lutego 2026 roku. Jak ustaliło śledztwo, sprawcy odpalali i rzucali fajerwerki bez żadnej kontroli – w efekcie iskry lub niekontrolowane race zapaliły halę. Ogień błyskawicznie objął cały obiekt i zniszczył elektronarzędzia ogrodnicze i budowlane, maszyny, specjalistyczny sprzęt oraz składowane materiały. Straty oszacowano na około 188 000 złotych.
Zaraz po pożarze ursynowscy kryminalni zabezpieczyli teren, przeprowadzili oględziny i ruszyli z szeroko zakrojonymi działaniami operacyjnymi. Analizowali monitoring, weryfikowali zdobyte informacje i typowali osoby powiązane ze zdarzeniem. Do akcji włączono specjalistów od pseudokibiców z KSP – ich wiedza środowiskowa i rozpoznanie okazały się kluczowe.
Efekt? W kilku lokalizacjach jednocześnie zatrzymano 11 mężczyzn w wieku 21–50 lat, związanych ze środowiskiem pseudokibiców jednego z warszawskich klubów piłkarskich. Po przesłuchaniach sześciu zwolniono, a pięciu (w wieku 32–45 lat) usłyszało zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy zagrażającej życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach (art. 163 § 1 i § 3 kk w zw. z art. 115 § 5 kk).
Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów wystąpiła o środki zapobiegawcze – sąd zastosował wobec piątki dozór policyjny połączony z zakazem kontaktowania się między sobą oraz z innymi świadkami i uczestnikami zdarzenia. Za popełnione przestępstwo grozi im do 8 lat więzienia – a ze względu na chuligański charakter czynu kara może zostać zaostrzona nawet o połowę.
Postępowanie trwa pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ursynów. Policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań – sprawa może mieć szerszy kontekst pseudokibicowskiej działalności w stolicy.
To już kolejny pożar w Warszawie wywołany lekkomyślnym używaniem pirotechniki przez kiboli – tym razem kosztował 188 tysięcy złotych i mógł skończyć się tragedią.