Zapłać i zapomnij. Pasażerowie "nabici w butelkę" w Warsie PKP
Podróż koleją potrafi zaskoczyć. Nie zawsze jednak w pozytywny sposób. Coraz więcej pasażerów zwraca uwagę na kuriozalną sytuację w wagonach Warsu w pociągach PKP. Przy zakupie napoju w plastikowej butelce lub puszce pobierana jest opłata kaucyjna, jednak gdy pasażer chce oddać opakowanie tuż po wypiciu – okazuje się, że… nie ma takiej możliwości.
W wagonie restauracyjnym podróżni mogą zobaczyć wywieszoną informację dotyczącą opłat za opakowania. Zgodnie z nią do niektórych produktów doliczana jest tzw. opłata produktowa, wynikająca z unijnej dyrektywy SUP dotyczącej jednorazowych tworzyw sztucznych. Z ulotki wynika, że opłata wynosi 0,25 zł w przypadku kubków na napoje oraz 0,31 zł przy pojemnikach na żywność.
Na tej samej tablicy znajduje się również informacja o systemie kaucyjnym opakowań na napoje. Zgodnie z opisem obejmuje on m.in. jednorazowe plastikowe butelki do 3 litrów oraz metalowe puszki do 1 litra. W ich przypadku kaucja wynosi 0,50 zł, natomiast dla szklanych butelek wielokrotnego użytku do 1,5 litra – 1 zł. Ulotka wyjaśnia także, że kaucja jest doliczana do paragonu, ale nie jest wliczona w cenę napoju. Informacja wskazuje również, że opakowania można zwrócić w sklepach objętych systemem kaucyjnym.
Na dole tablicy pojawia się jednak zapis, który dla wielu pasażerów jest zaskoczeniem: Wars pobiera kaucję za opakowania, ale nie realizuje jej zwrotu.
W praktyce wygląda to tak, że pasażer kupujący napój płaci kaucję, wypija go przy stoliku w wagonie restauracyjnym, a gdy chce oddać butelkę – dowiaduje się, że nie ma takiej możliwości. Argument jest jeden: brak miejsca na przechowywanie pustych opakowań.
Dla podróżnych brzmi to co najmniej dziwnie. Ta sama butelka jeszcze chwilę wcześniej znajdowała się w wagonie jako towar i nie stanowiła żadnego problemu logistycznego. Dopiero gdy klient chce ją oddać, okazuje się, że przestrzeń nagle się kończy.
Efekt jest prosty – pasażer płaci kaucję, ale nie ma możliwości jej odzyskania podczas podróży. Może wyrzucić butelkę do kosza w pociągu albo zabrać ją ze sobą i oddać gdzieś po drodze, o ile trafi do sklepu obsługującego system kaucyjny.
W teorii system kaucyjny ma zachęcać do recyklingu i ograniczać ilość odpadów. W praktyce, w wagonie restauracyjnym na jednej z najpopularniejszych tras kolejowych w Polsce, zamienia się w rozwiązanie, które dla pasażera wygląda raczej jak dodatkowa opłata doliczana do napoju.
Z biznesowego punktu widzenia to również wizerunkowy problem. Kolej coraz częściej promuje się jako nowoczesny i ekologiczny środek transportu. Tymczasem dla podróżnych jadących dziś pociągiem Poznań – Kraków system kaucyjny okazał się przykładem rozwiązania, które istnieje na papierze, ale w praktyce nie działa tak, jak powinno.