Seria dramatycznych akcji w Tatrach. Turyści gubią się w śniegu i trafiają w ręce ratowników
Kolejne dni przynoszą niepokojące doniesienia z Tatry. Ratownicy Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe oraz ich słowaccy odpowiednicy interweniowali w kilku trudnych akcjach, pomagając zagubionym i wyczerpanym turystom.
We wtorek wieczorem pomoc była potrzebna grupie sześciu osób z Holandii, które po zdobyciu Krzesanica nie były w stanie samodzielnie kontynuować wędrówki. Ze względu na ich stan oraz warunki w górach zdecydowano o użyciu śmigłowca. Turyści zostali bezpiecznie przetransportowani do Zakopane.
Podczas tej samej wyprawy doszło do jeszcze groźniejszej sytuacji. Jeden z uczestników, 43-letni mężczyzna, oddzielił się od grupy i samotnie ruszył w stronę słowackiej części gór. Ostatni kontakt z rodziną miał wieczorem. Rozpoczęte nocą poszukiwania prowadzone przez słowacką Horská záchranná služba zakończyły się dopiero nad ranem. Turystę odnaleziono w pasterskim szałasie w Dolinie Tomanowej – był wyczerpany, ale nie odniósł obrażeń.
To jednak nie koniec interwencji. W nocy ratownicy sprowadzali także pięcioosobową grupę z Ukrainy, która utknęła na Gładka Przełęcz. Turyści nie byli odpowiednio przygotowani do trudnej trasy, a zapadający zmrok uniemożliwił użycie śmigłowca. Akcja zakończyła się dopiero nad ranem.
Służby przypominają, że mimo wiosennej pogody w wyższych partiach gór nadal panują warunki zimowe. Śnieg bywa twardy i śliski o poranku, a później zamienia się w ciężką, zapadającą się masę. W takich warunkach niezbędne są doświadczenie i specjalistyczny sprzęt, w tym raki, czekan czy kask.