Las Vegas słynie z szalonych imprez i nietypowych historii, ale zachowanie jednego z turystów zaskoczyło nawet miejscowych śledczych. Mitchell Fairbarn, 34-letni obywatel Kanady, podczas pobytu w słynnym hotelu i kasynie Flamingo Las Vegas postanowił wynieść z ogólnodostępnego wybiegu flaminga chilijskiego o imieniu Peachy.
Do zdarzenia doszło w marcu. Mężczyzna, który wcześniej przez wiele godzin spożywał alkohol, wszedł na teren przeznaczony dla zwierząt, schwytał ptaka i zaniósł go do hotelu. Nagrania z monitoringu pokazują uśmiechniętego turystę jadącego windą z flamingiem, którego trzyma za szyję.
Podczas procesu Fairbarn przyznał, że przed incydentem wypił od 30 do 40 piw. Tłumaczył, że pomysł pojawił się spontanicznie, tuż po rozmowie telefonicznej ze współpracownikiem. Uznał wówczas, że zabranie flaminga będzie zabawne. Zapewniał jednocześnie, że nie zamierzał wyrządzić zwierzęciu krzywdy.
Konsekwencje tej decyzji okazały się jednak poważne. Specjaliści zajmujący się zwierzętami zeznali przed sądem, że w wyniku nieodpowiedniego obchodzenia się z ptakiem doszło do wyrwania części jego piór oraz krwawienia.
Obrońca Kanadyjczyka przekonywał, że jego klient nie działał z zamiarem znęcania się nad zwierzęciem, lecz dopuścił się wyjątkowo nieodpowiedzialnego zachowania pod wpływem alkoholu. Przyznał, że Fairbarn nie powinien był wchodzić na wybieg ani zabierać stamtąd flaminga, ale podkreślał, że cała sytuacja miała być jedynie żartem.
Sprawa trafiła przed ławę przysięgłych, która zapoznała się z zeznaniami 14 świadków oraz ponad 112 dowodami. Po około pięciu godzinach narady uznano 34-latka za winnego czynów związanych ze znęcaniem się nad zwierzęciem, obejmujących zarówno przestępstwo, jak i wykroczenie.
Fairbarnowi grozi blisko pięć lat pozbawienia wolności. Od czasu zatrzymania nie może opuścić Stanów Zjednoczonych i przebywa w areszcie domowym w Las Vegas. Ogłoszenie wyroku zaplanowano na grudzień.
Historia odbiła się szerokim echem, a obrońca mężczyzny ujawnił, że jego klient otrzymywał po aresztowaniu groźby śmierci.
Hotel Flamingo Las Vegas, znajdujący się przy słynnej Las Vegas Strip, posiada ogólnodostępny ogród, w którym żyją flamingi chilijskie, inne gatunki ptaków, a także ryby i żółwie. To jedna z atrakcji obiektu, przyciągająca zarówno hotelowych gości, jak i turystów.
Najważniejsze pozostają jednak losy samej Peachy. Według stanowego lekarza weterynarii flaming w znacznym stopniu odzyskał zdrowie po incydencie. Zauważono jednak zmianę w jego zachowaniu – ptak jest obecnie bardziej niespokojny w obecności ludzi niż przed zdarzeniem.