Wielka Brytania łagodzi sankcje na rosyjską ropę. "Ceny paliw ważniejsze niż pełne uderzenie w Putina"
Rząd Wielkiej Brytanii zdecydował się na złagodzenie planowanych ostrych sankcji na produkty rafinowane z rosyjskiej ropy naftowej. Zamiast całkowitego zakazu importu oleju napędowego i paliwa lotniczego z krajów trzecich (m.in. Indii i Turcji), sankcje będą wprowadzane stopniowo w ciągu najbliższych miesięcy.
Decyzja jest bezpośrednią reakcją na gwałtowny wzrost cen paliw spowodowany blokadą Cieśniny Ormuz w wyniku konfliktu na Bliskim Wschodzie. Rząd argumentuje, że potrzebuje większej elastyczności, aby zapewnić stabilne dostawy kluczowych produktów energetycznych.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaprzecza, jakoby było to "zwolnienie z sankcji", podkreślając, że chodzi jedynie o "dodatkową elastyczność" i krótkoterminowe licencje.
Krytyka ze wszystkich stron
Eksperci i politycy opozycji nie kryją rozczarowania. Robin Mills, dyrektor dubajskiej firmy konsultingowej Qamar Energy, stwierdził w rozmowie z BBC, że zmiana polityki wysyła "negatywny sygnał" dotyczący brytyjskiego wsparcia dla Ukrainy i prawdopodobnie nie przyniesie znaczącej ulgi w cenach paliw.
Przewodnicząca komisji spraw zagranicznych Partii Pracy, Dame Emily Thornberry, powiedziała, że rozmawiała z Ukraińcami, którzy są "bardzo rozczarowani" decyzją Londynu. Z kolei liderka konserwatystów Kemi Badenoch ostro skrytykowała rząd, mówiąc, że po "18 miesiącach przeciwstawiania się Putinowi" Wielka Brytania "po cichu wydała licencję na import rosyjskiej ropy".
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oraz prezydent Francji Emmanuel Macron również wyrażali wcześniej sprzeciw wobec podobnych działań.
Kontekst decyzji
W październiku ubiegłego roku Wielka Brytania zapowiedziała szeroki pakiet sankcji, w tym zakaz importu paliw rafinowanych z rosyjskiej ropy. Teraz termin wprowadzenia tych ograniczeń został przesunięty i rozłożony w czasie. Rząd tłumaczy to koniecznością ochrony brytyjskiej gospodarki przed szokiem podażowym.
Wielka Brytania pozostaje jednym z najbardziej aktywnych krajów nakładających sankcje na Rosję, ale obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie wymusiła kompromis.
Decyzja pojawia się w momencie, gdy ceny paliwa lotniczego w Europie są nadal znacznie wyższe niż przed wybuchem konfliktu w Zatoce Perskiej. Rząd podkreśla, że poparcie dla Ukrainy pozostaje "niezachwiane", a jednocześnie musi podejmować "rozsądne decyzje" chroniące brytyjskich obywateli i gospodarkę.