Wiele krajów – wiele interesów
Jedenaście państw, w tym Irlandia, Hiszpania, Belgia i Szwecja, wezwało do zawieszenia umowy stowarzyszeniowej UE z Izraelem. Ich zdaniem obecna skala izraelskich działań militarnych nie może dłużej pozostawać bez odpowiedzi. Irlandzki minister spraw zagranicznych nie przebierał w słowach, mówiąc wprost o ludobójstwie i opóźnionej reakcji Europy.
Zupełnie inne podejście prezentują Niemcy, Austria, Węgry, Słowacja i Czechy. Te państwa, kierując się m.in. historycznymi doświadczeniami, obawiają się zerwania relacji z Izraelem i konsekwencji politycznych, jakie mogłoby to za sobą pociągnąć. Austria ostrzega, że sankcje mogą jedynie utrudnić dialog, nie zaś poprawić sytuację ludności w Gazie.
Milcząca potęga?
Mimo że UE jest największym darczyńcą pomocy humanitarnej dla Palestyńczyków i rynkiem liczącym 450 milionów ludzi, jej głos w polityce zagranicznej coraz częściej brzmi jak szept. ONZ-owski sprawozdawca ds. praw człowieka, Olivier De Schutter, krytykuje Europę za brak realnych działań. Jego zdaniem UE traci wiarygodność, nie potrafiąc konsekwentnie bronić międzynarodowego prawa humanitarnego.
Dylematy polityczne i moralne
Wewnątrz samej Unii rozgrywa się złożona debata. Z jednej strony państwa członkowskie obawiają się pogorszenia stosunków z Izraelem i utraty wpływów w regionie. Z drugiej – presja społeczna i międzynarodowa rośnie, zwłaszcza w obliczu licznych doniesień o naruszeniach praw człowieka.
Izrael odpiera zarzuty, twierdząc, że działa zgodnie z prawem międzynarodowym, a jego celem jest wyłącznie zniszczenie Hamasu i uwolnienie zakładników porwanych podczas ataku 7 października 2023 roku.
Czy UE jeszcze coś znaczy?
W tle tych rozbieżności wyłania się szerszy obraz: słabnącej siły geopolitycznej Europy. Eksperci zauważają, że brak wspólnego stanowiska wobec konfliktów – od Gazy po Ukrainę – czyni UE mało wiarygodnym graczem na arenie międzynarodowej. Gdy USA rozważają bezpośrednie rozmowy z Putinem i Netanjahu, Europa często zostaje pomijana.
Wydaje się, że Unia, choć silna ekonomicznie, nie potrafi dziś przekuć tej siły w jednoznaczny, słyszalny przekaz dyplomatyczny. Jeśli nie uda się jej mówić jednym głosem – również w sprawie Gazy – może na długo stracić wpływ na światowe wydarzenia.