Po zakończeniu naszej eskorty, rosyjski samolot został przejęty przez samoloty szwedzkie" – napisał szef MON w mediach społecznościowych. Podkreślił jednocześnie, że żadna z rosyjskich maszyn nie naruszyła polskiej przestrzeni powietrznej.
Trzeci dzień z rzędu
To już trzeci dzień z rzędu, w którym polskie samoloty bojowe startują w trybie alarmowym, by przechwycić rosyjskie jednostki.
W środę para dyżurnych F-16 z Malborka eskortowała dwa Su-30SM2 startujące z obwodu kaliningradzkiego. We wtorek natomiast polscy piloci przechwycieli rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20, który zbliżył się na około 30 km do polskiego wybrzeża w rejonie Ustki.
Minister Kosiniak-Kamysz podkreślił, że wtorkowy incydent był "pierwszą od dłuższego czasu rosyjską próbą zbliżenia się do naszej granicy morskiej w celu rozpoznawania naszych systemów obrony powietrznej".
Rosnące napięcie w regionie
Zintensyfikowana aktywność rosyjskiego lotnictwa nad Bałtykiem budzi coraz większe obawy. Minister obrony narodowej zaznaczył, że tego typu działania powinny "po raz kolejny uświadomić, jak bardzo niebezpieczna jest Federacja Rosyjska".
Polskie myśliwce w ramach misji NATO Air Policing regularnie patrolują przestrzeń powietrzną nad wschodnią flanką Sojuszu, reagując na prowokacyjne loty rosyjskich maszyn.
Sytuacja w regionie Morza Bałtyckiego pozostaje napięta, a polskie siły zbrojne utrzymują gotowość do natychmiastowej reakcji.