Trump zaprasza Putina do "Rady Pokoju w Gazie". Grozi 200% cłami Francji za odmowę
Prezydent USA Donald Trump potwierdził, że osobiście zaprosił Władimira Putina do udziału w proponowanej przez Waszyngton "Radzie Pokoju w Gazie" – nowym organie, który miałby tymczasowo zarządzać Strefą Gazy i nadzorować jej odbudowę po zakończeniu wojny Izraela z Hamasem. Oferta dla Kremla padła w momencie, gdy Rosja wciąż nie zgodziła się na amerykański plan pokojowy dotyczący Ukrainy.
Rada ma być kluczowym elementem 20-punktowego planu Trumpa na Bliski Wschód. Według Białego Domu w jej skład wejdą światowi przywódcy, a przewodniczącym zostanie sam Trump. Struktura pozostaje jednak niejasna – zaproszenia są wciąż wysyłane, a szczegóły nie zostały publicznie przedstawione.
W poniedziałek Kreml potwierdził otrzymanie oferty. Rzecznik Dmitrij Pieskow oświadczył, że Moskwa "analizuje wszystkie szczegóły" i liczy na dalsze rozmowy z Waszyngtonem. Nie poinformowano jednak, czy Putin przyjął zaproszenie.
Trump nie ukrywa determinacji. W wywiadzie dla NBC News, pytany, czy zrealizuje groźbę ceł wobec krajów sprzeciwiających się jego planom wobec Grenlandii i Gazy, odpowiedział krótko: "Zrobię to w 100 procentach". W tym samym czasie zagroził 200-procentowym cłem na francuskie wino i szampana po odmowie prezydenta Emmanuela Macrona. "Dołączy, ale nie musi" – skomentował Trump.
Macron zareagował stanowczo. Źródło bliskie Pałacu Elizejskiego przekazało BBC: "Groźby wykorzystania ceł do wywierania presji na politykę zagraniczną są niedopuszczalne i nieskuteczne". Francuski prezydent wysłał Trumpowi SMS z propozycją pilnego spotkania G7 z Rosją jeszcze w tym tygodniu – Trump opublikował zrzut ekranu tej wiadomości na Truth Social, sugerując wspólną kolację w Paryżu.
Europa pozostaje podzielona, ale ostrożna. Król Maroka Mohammed VI i premier Węgier Viktor Orbán – bliski sojusznik Trumpa – już przyjęli miejsca w Radzie. Inni przywódcy odpowiadają zdawkowo lub milczą. Izrael wyraził sprzeciw wobec całego pomysłu, zarzucając brak konsultacji. Co więcej – w żadnym z proponowanych gremiów (Rada Pokoju, Rada Wykonawcza Gazy, Rada Założycielska) nie znalazł się dotychczas żaden przedstawiciel Palestyńczyków.
Według doniesień Bloomberg Trump oczekuje od krajów członkowskich wpłaty po 1 miliardzie dolarów za miejsce w Radzie. Planuje też formalną ratyfikację składu podczas specjalnej ceremonii na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos jeszcze w tym tygodniu.
Kandydaci do Rady Założycielskiej, która miałaby skupić się na inwestycjach i dyplomacji, to m.in. były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair, sekretarz stanu USA Marco Rubio oraz zięć Trumpa – Jared Kushner.
Propozycja Trumpa dla Putina pojawia się w kluczowym momencie – gdy Rosja nadal odrzuca amerykański plan pokojowy dla Ukrainy. Zaproszenie do Gazy może być próbą kupienia przychylności Moskwy albo kolejnym elementem gry w globalne szachy, w której Gaza staje się kartą przetargową.
Czy Putin przyjmie fotel w Radzie Pokoju? Na razie Kreml milczy, a świat czeka na kolejne ruchy Białego Domu.