Zgodnie z rozporządzeniem, amerykańskie instytucje zajmujące się dyplomacją i bezpieczeństwem krajowym zostały zobowiązane do priorytetowego traktowania pomocy humanitarnej dla białych farmerów z RPA. Program obejmuje możliwość relokacji afrykanerskich uchodźców do Stanów Zjednoczonych w ramach procedury przyjęć imigracyjnych. Reuters podaje, że grupa ta składa się głównie z potomków holenderskich i francuskich osadników.
Rozporządzenie Trumpa zostało wydane w momencie, gdy przesiedlenia uchodźców do USA są wstrzymane, a amerykańska pomoc zagraniczna została drastycznie ograniczona. Tymczasem prezydent RPA Cyril Ramaphosa odpiera zarzuty, tłumacząc, że nowa ustawa nie doprowadziła do żadnych konfiskat ziemi i ma na celu zmniejszenie nierówności rasowych w kwestii własności gruntów. Podkreślił, że rząd nie ugnie się pod presją i nie pozwoli na zastraszenie.
Według danych, biali właściciele nadal posiadają 75% gruntów rolnych w RPA, podczas gdy czarnoskórzy obywatele – 4%, mimo że stanowią 80% populacji. Trump już wcześniej publicznie krytykował politykę rządu RPA, uznając ją za niesprawiedliwą. W geście protestu przeciwko południowoafrykańskim reformom, amerykański sekretarz stanu Marco Rubio odmówił udziału w szczycie G20 w Johannesburgu. Głos w sprawie zabrał także miliarder Elon Musk, pochodzący z RPA, który od dawna wskazuje na problem dyskryminacji białych farmerów w kraju.
Decyzja Trumpa może mieć dalekosiężne konsekwencje dla relacji międzynarodowych, zwłaszcza w kontekście pomocy humanitarnej i polityki imigracyjnej USA. W najbliższych tygodniach można spodziewać się dalszych reakcji ze strony administracji południowoafrykańskiej oraz społeczności międzynarodowej.