W poście na Truth Social Trump napisał, że kraje Zatoki Perskiej poprosiły go o danie szansy negocjacjom, które obecnie wchodzą w decydującą fazę. "IRAN NIE BĘDZIE MÓGŁ WYPRODUKOWAĆ BRONI JĄDROWEJ!" – podkreślił, dodając, że umowa, która jest finalizowana, będzie "bardzo akceptowalna" dla Stanów Zjednoczonych.
Jednocześnie prezydent ostrzegł, że w razie fiaska rozmów amerykańskie siły są gotowe do przeprowadzenia "pełnego, zakrojonego na szeroką skalę ataku" w każdej chwili.
Decyzja Trumpa zapadła w momencie spadającego poparcia dla jego polityki. Według najnowszego sondażu New York Times/Siena aż 64 proc. Amerykanów uważa, że wypowiedzenie wojny Iranowi było błędem, a ogólne poparcie dla prezydenta spadło do 37 proc.
Konflikt wybuchł 28 lutego, gdy siły izraelskie i amerykańskie przeprowadziły masowe naloty na cele w Iranie. Teheran odpowiedział atakami dronowymi i rakietowymi na pozycje USA i Izraela w krajach Zatoki. Iran nadal kontroluje Cieśninę Ormuz, przez którą transportowana jest jedna piąta światowej ropy, co spowodowało gwałtowny wzrost cen surowca na światowych rynkach.
Obecnie obowiązuje kruche zawieszenie broni z kwietnia, choć dochodzi do sporadycznych incydentów. Rozmowy między Waszyngtonem a Teheranem trwają za pośrednictwem pakistańskich mediatorów. Strony przedstawiają swoje warunki – Iran domaga się m.in. zakończenia blokady portów i gwarancji bezpieczeństwa, a USA naciskają na radykalne ograniczenie programu nuklearnego.
Trump przyznał, że jest ostrożnym optymistą: "Jeśli uda nam się to osiągnąć bez bombardowania ich na potęgę, będę bardzo zadowolony".
To jedno z najbardziej napiętych momentów w relacjach USA–Iran od lat. Na razie broń zamilkła, ale obie strony deklarują gotowość do eskalacji, jeśli negocjacje zakończą się fiaskiem.