Trump stawia Iran pod ścianą: "Albo kapitulacja w 3 dni, albo wojna na dekady" – prezydent ujawnia dwa scenariusze ataku
W wywiadzie dla portalu Axios prezydent Donald Trump po raz pierwszy publicznie opisał dwa możliwe warianty amerykańskiej operacji militarnej przeciwko Iranowi – od błyskawicznego uderzenia trwającego 2–3 dni po długotrwałą kampanię mającą na celu całkowite przejęcie kontroli nad krajem.
"Mogę skończyć to w 2–3 dni i powiedzieć Irańczykom: widzimy się za kilka lat, jeśli zaczniecie odbudowywać program jądrowy i rakietowy. Albo idę na długą i przejmuję całą sprawę" – powiedział Trump, podkreślając, że w obu przypadkach Teheran potrzebowałby co najmniej kilku lat na odtworzenie swoich zdolności ofensywnych.
Prezydent powołał się na czerwcową operację "Midnight Hammer" (wspólne uderzenie USA i Izraela na irańskie instalacje jądrowe), twierdząc, że bez tamtego ataku Iran dysponowałby dziś bronią jądrową. Jako główne powody rozważenia użycia siły wymienił:
- brak jakichkolwiek postępów w negocjacjach nuklearnych – według Trumpa Teheran gra na zwłokę i próbuje oszukać administrację,
- wieloletnią historię wrogości Iranu wobec Stanów Zjednoczonych.
Trump poinformował także o "świetnej" rozmowie telefonicznej z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu. Obie strony podkreśliły pełną koordynację – wspólna strategia zakłada co najmniej pięciodniową kampanię intensywnych bombardowań kluczowych instalacji wojskowych i nuklearnych.
W tle wywiadu pozostaje sobotnia eskalacja: irańskie kontrataki rakietowe na bazy USA w Bahrajnie, Katarze i ZEA oraz zamknięcie przestrzeni powietrznej nad Zatoką Perską. Trump nie wykluczył, że obecna fala uderzeń jest dopiero preludium do jednego z dwóch scenariuszy, które właśnie ujawnił.
Analitycy zwracają uwagę na polityczny kontekst wypowiedzi:
- dla Trumpa szybkie i widowiskowe zwycięstwo mogłoby wzmocnić jego wizerunek "rozwiązywacza problemów" przed wyborami w 2028 roku,
- dla Netanjahu wojna z Iranem to szansa na historyczne osłabienie największego wroga Izraela – i zarazem sposób na umocnienie pozycji przed wyborami parlamentarnymi w tym roku.
Pytanie brzmi: czy świat zobaczy trzydniowy blitzkrieg, czy raczej początek wieloletniej, kosztownej i niepewnej kampanii? Odpowiedź zależy od tego, czy Teheran zdecyduje się na kapitulację – czy na dalszą, desperacką walkę. Na razie rakiety wciąż lecą w obie strony.