Trump grozi Iranowi: "Zdecydowanie rozważyłbym ponowny atak bombowy"
Były prezydent USA Donald Trump ponownie wzbudził globalne napięcia, oznajmiając, że nie zawahałby się przed kolejnym atakiem militarnym na Iran, jeśli wywiad potwierdzi wzbogacanie uranu do niebezpiecznego poziomu. W wypowiedzi podczas konferencji prasowej w Białym Domu podkreślił, że decyzję o uderzeniu podjąłby "zdecydowanie i bez wahania".
Jego słowa padają zaledwie kilka dni po zakończeniu eskalującego konfliktu izraelsko-irańskiego, podczas którego amerykańskie lotnictwo – działając wspólnie z Izraelem – przeprowadziło precyzyjne ataki na irańskie obiekty nuklearne. W mediach społecznościowych Trump podkreślił, że zna lokalizację ukrycia Najwyższego Przywódcy Iranu, ajatollaha Alego Chameneiego, i osobiście zdecydował o powstrzymaniu sił przed bezpośrednim atakiem na jego kryjówkę.
Oficjalne stanowiska Iranu i USA znacząco się różnią. Chamenei w czwartkowym przemówieniu próbował bagatelizować skutki bombardowań, twierdząc, że nie wpłynęły one na zdolności nuklearne kraju. Jednak minister spraw zagranicznych Iranu, Abbas Araghchi, przyznał później, że zniszczenia infrastruktury jądrowej były "poważne i nadmierne".
Trump, w swoim stylu, odpowiedział w sieci: "Dlaczego samozwańczy ‘Najwyższy Przywódca’ twierdzi, że wygrał, skoro doskonale wie, że jego kraj został zdziesiątkowany?". Dodał także, że rozważał zniesienie niektórych sankcji wobec Teheranu, lecz wycofał się z tego pomysłu po tym, jak Chamenei wyraził wrogość wobec USA.
W tle całej sytuacji pozostaje kwestia rozmów nuklearnych. Choć CBS News informowało, że administracja USA rozważa różne formy zachęt dla Iranu, w tym wsparcie dla cywilnego programu jądrowego, Teheran zaprzeczył jakoby miał wrócić do stołu negocjacyjnego. Co więcej, wypowiedzi Trumpa mogą tylko pogłębić impas.
Tymczasem bilans ofiar ostatnich dwunastu dni nalotów jest tragiczny. Iran poinformował o ponad 600 zabitych, w tym wielu cywilach. Izrael przekazał, że po swojej stronie stracił 28 obywateli.
Choć konflikt chwilowo ucichł, atmosfera pozostaje napięta. Trump – już nie jako urzędujący prezydent, ale nadal wpływowy głos w amerykańskiej polityce – pokazuje, że jego podejście do Bliskiego Wschodu nie zmieniło się ani o jotę. Czy świat stoi przed kolejną odsłoną nuklearnego kryzysu? Czas pokaże – ale retoryka z obu stron nie pozostawia złudzeń: pokój w regionie wisi na włosku.