W ostatnich dniach pojawiły się trzy kluczowe oświadczenia, które jasno pokazują skalę kryzysu. Ośmioro prezesów i prezesek, którzy zmieniali się na stanowisku w ostatnich latach, nie zdołało opanować spirali zadłużenia.
Lawina ruszyła
Sprawa nagłośniona przez media ujawniła prawdziwy stan placówki. Obecna prezes w ramach "ratowania" szpitala tymczasowo zawiesiła Oddział Chirurgii oraz Oddział Intensywnej Opieki Medycznej (OIOM) – do 31 lipca. Powód? Brak lekarzy.
Burmistrz Jerzy Wójtowicz w swoim oświadczeniu przekonuje, że jedyną szansą jest konsolidacja ze szpitalem w Słupsku. Jednak Zarząd Województwa Pomorskiego wydał własne stanowisko, w którym podkreśla, że nie padły żadne konkretne kwoty ani decyzje – najpierw musi zostać wykonany rzetelny audyt.
Marszałek Mieczysław Struk zorganizował spotkanie w tej sprawie już 11 czerwca, ale jak wynika z komunikatu województwa – rozmowy będą kontynuowane dopiero po audycie.
Kto odpowiada za sytuację?
Z perspektywy ponad dwóch lat obecnej kadencji odpowiedzialność za dramatyczny stan szpitala spada na:
- Radę Nadzorczą, która skupiała się głównie na wymianie prezesów
- Burmistrza Jerzego Wójtowicza, który bagatelizował problem
- Radnych miejskich (na czele z przewodniczącym Tomaszem Borowskim), którzy nie wykorzystali narzędzi kontrolnych
Jeśli audyt wykaże dramatyczną skalę zadłużenia, konsolidacja może okazać się niemożliwa. Wówczas realna staje się upadłość szpitala, a długi przejdą na gminę – co może skończyć się nawet komisariatem i przedterminowymi wyborami.
Mieszkańcy Miastka czekają na konkrety, a nie kolejne obietnice i oświadczenia. Czas pokaże, czy szpital da się jeszcze uratować. Na razie sytuacja wygląda bardzo poważnie.