Polska"Stałam z nim na dachu i po prostu rozmawiałam" – policjantka uratowała 15-latka przed skokiem

"Stałam z nim na dachu i po prostu rozmawiałam" – policjantka uratowała 15‑latka przed skokiem

W poniedziałkowy wieczór 19 stycznia 2026 roku dyżurny Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego odebrał dramatyczne zgłoszenie: 15-letni chłopiec wszedł na dach budynku i groził, że skoczy. To, co mogło skończyć się tragedią, zakończyło się szczęśliwie dzięki opanowaniu, empatii i niezwykłej odwadze policjantki z Komendy Miejskiej Policji w Legnicy

policja
policja
Źródło zdjęć: © policja | redakcja ipolska24.pl

Chłopiec stał na wypalonym, niestabilnym dachu – belki były nadpalone, w pokryciu ziałały dziury, każdy krok groził zawaleniem konstrukcji. Sytuacja była skrajnie niebezpieczna. Dyspozytor przez kilkadziesiąt minut utrzymywał z nastolatkiem rozmowę, uspokajał go i przekazywał dokładne informacje służbom.

Gdy na miejscu pojawiła się policjantka, nie wahała się ani chwili. Weszła na dach – świadoma, że w każdej sekundzie może runąć pod nią podłoga. Zamiast krzyczeć czy używać siły, po prostu zaczęła rozmawiać. Spokojnie, cierpliwie, z empatią. Zdobyła zaufanie chłopca. Była przy nim, słuchała, dawała poczucie bezpieczeństwa. W końcu nastolatek zgodził się zejść.

W asyście policjantki i strażaka bezpiecznie zszedł na dół. Został przekazany ratownikom medycznym – na szczęście nie odniósł obrażeń fizycznych. Psychiczne skutki takiej sytuacji dopiero będą oceniane przez specjalistów.

Ta interwencja to kolejny dowód, że policyjna służba to nie tylko pościgi i interwencje siłowe. To także chwile, w których jedna spokojna rozmowa, jeden gest zrozumienia i gotowość wejścia w śmiertelne zagrożenie mogą uratować ludzkie życie.

Policja przypomina: nagła zmiana zachowania nastolatka – wycofanie, izolacja, smutek, drażliwość, unikanie kontaktu – to sygnały, których nie wolno ignorować. Jeśli zauważysz coś niepokojącego u dziecka, nastolatka, ucznia – porozmawiaj, zapytaj, nie bagatelizuj. Czasem wystarczy jedna szczera rozmowa, by zapobiec tragedii.

W tym przypadku odwaga i empatia jednej policjantki oraz opanowanie dyspozytora sprawiły, że poniedziałkowy wieczór nie zakończył się najgorszym scenariuszem. Chłopiec żyje. I to jest najważniejsze.

Wybrane dla Ciebie