Kobieta zamawiała w internecie drogie produkty z opcją płatności za pobraniem, podając dane fikcyjnych osób. Przesyłki odbierała w sklepie, w którym pracowała. Z części paczek wyjmowała nowy towar, a do środka wkładała zużyte rzeczy lub zostawiała je puste. Następnie paczki były zwracane do nadawcy.
Funkcjonariusze zauważyli podejrzane zamówienia – w sumie pięć paczek o wartości około 4 tysięcy złotych każda. Po przejęciu przesyłek okazało się, że niektóre były zaklejone dodatkową taśmą, a jedna była zupełnie pusta.
35-latka przyznała się do winy. Podczas przeszukania jej mieszkania policjanci znaleźli m.in. torebkę, zegarek i perfumy pochodzące z "zamówień". Część rzeczy kobieta sprzedała już w lombardach lub przez internet.
W sumie kobieta usłyszała trzy zarzuty oszustwa oraz dwa zarzuty usiłowania oszustwa. Firma kurierska oszacowała straty na prawie 50 tysięcy złotych.
To klasyczny przykład wewnętrznego oszustwa w handlu internetowym. Policja przypomina, że takie schematy są coraz częściej wykrywane dzięki analizie zamówień i współpracy z firmami kurierskimi. 35-latka za swoje działania odpowie teraz przed sądem.