Sprawiedliwość po 20 latach. Szefowie WGI skazani – 5 lat więzienia za aferę na ćwierć miliarda złotych
Sąd Okręgowy w Warszawie wydał długo oczekiwany wyrok w jednej z największych i najbardziej zawiłych afer finansowych w historii III RP – sprawie Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej (WGI). Po dwóch dekadach batalii sądowej, ponownym procesie i dramatycznych zwrotach akcji Łukasz K. oraz Maciej S. usłyszeli wyroki po 5 lat pozbawienia wolności. Andrzej S. otrzymał natomiast 2 lata więzienia w zawieszeniu na 4 lata.
Prokuratura żądała znacznie surowszych kar – od 5 do nawet 10 lat bezwzględnego pozbawienia wolności dla głównych oskarżonych. Ostateczny wymiar kary okazał się niższy od najsurowszych oczekiwań oskarżycieli, ale po latach uniewinnień, uchyleń i powtórek procesu to i tak przełomowy moment dla setek poszkodowanych.
Afera WGI wybuchła w 2006 roku, gdy Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (poprzedniczka KNF) odebrała spółce licencję maklerską. Firma, założona przez grupę młodych, ambitnych finansistów, obiecywała klientom spektakularne zyski z inwestycji w obligacje i inne instrumenty. W rzeczywistości działała jak klasyczna piramida finansowa opakowana w elegancki garnitur Wall Street po polsku.
Klienci – blisko 1156–1300 osób – wpłacali oszczędności życia, wierząc w fałszywe raporty o zyskach. Pieniądze znikały: część szła na prowizje, część na zabezpieczenie kredytów (m.in. w Wachovia Securities), a część – według prokuratury – trafiała na prywatne konta szefów. Straty oszacowano na około 248 milionów złotych – dziś, po uwzględnieniu inflacji, to równowartość blisko 1,5 miliarda złotych.
W tle afery pojawiały się znane nazwiska – m.in. Henryka Bochniarz, Dariusz Rosati czy Witold Orłowski – które zasiadały w radach nadzorczych spółek grupy i uwiarygodniały działalność. Dziś oni sami uważają się za ofiary wprowadzenia w błąd.
Oskarżeni – Łukasz K., Maciej S. i Andrzej S. – nigdy nie przyznali się do winy. Twierdzili, że system ich pokonał: nadzór (KPWiG/KNF) działał niekompetentnie, odebranie licencji uniemożliwiło odzyskanie pieniędzy, a straty to efekt zewnętrznych czynników, nie celowych działań.
Proces ciągnął się latami. W 2020 roku Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił całą trójkę – wyrok uznano za klęskę wymiaru sprawiedliwości. Sąd Apelacyjny w 2022 roku uchylił uniewinnienie w mocnych słowach i nakazał powtórzyć postępowanie. Dopiero teraz, po ponownym rozpoznaniu sprawy, zapadł skazujący wyrok pierwszej instancji.
To jednak nie koniec historii. Oskarżeni zapowiedzieli apelację – sprawa może więc ciągnąć się kolejne lata, a pokrzywdzeni nadal czekać na symboliczną sprawiedliwość. Pieniądze? Większość z nich przepadła bezpowrotnie – zabezpieczenia majątkowe nie wystarczą na rekompensaty dla wszystkich.
Afera WGI pozostaje bolesnym symbolem: braku nadzoru, wolnego wymiaru sprawiedliwości i marzeń o szybkich zyskach, które kończyły się ruiną. Po 20 latach padły wyroki skazujące – ale dla wielu poszkodowanych to za mało i za późno.