Skandal Epstein dociera do Bratysławy: Doradca Fico rezygnuje po ujawnieniu pikantnych wiadomości z pedofilem
Miroslav Lajčák, jeden z najbardziej doświadczonych słowackich dyplomatów i aktualny doradca premiera Roberta Fico ds. bezpieczeństwa narodowego, podał się do dymisji. Powód? Nowo opublikowane przez Departament Sprawiedliwości USA dokumenty z akt Jeffreya Epsteina, w których pojawiają się ich wieloletnie, bardzo swobodne korespondencje – w tym żarty o kobietach i "dziewczynach".
Rezygnacja została ogłoszona w sobotę przez samego premiera Fico w nagraniu wideo na Facebooku. Szef rządu przyjął decyzję Lajčáka, jednocześnie chwaląc go jako "niezwykłe źródło wiedzy w dyplomacji i polityce zagranicznej" oraz podkreślając, że Słowacja traci cennego eksperta. Fico jednocześnie ostro skrytykował falę krytyki, nazywając ją "hipokryzją atakującą mnie osobiście" i "kampanią z wszystkich stron".
Dokumenty, liczące ponad trzy miliony stron, zostały upublicznione w piątek. Nie zawierają one żadnych dowodów na przestępstwa popełnione przez Lajčáka – nie jest on oskarżony o żadne wykroczenie. Jednak ujawnione fragmenty korespondencji z lat 2017–2018 (gdy Lajčák był ministrem spraw zagranicznych) wywołały burzę.
W jednej z wymian wiadomości z października 2018 roku Epstein i Lajčák swobodnie rozmawiają o kobietach w kontekście zbliżającego się spotkania z Siergiejem Ławrowem. Po wysłaniu przez Epsteina zdjęcia (którego treść nie jest widoczna w aktach) Lajčák pisze: "Czemu mnie nie zaprosisz na te igrzyska? Zabrałbym dziewczynę z napisem ‘MI’". Epstein odpowiada: "Kto by nie chciał. Możesz je obie, nie jestem zaborczy. I ich siostry". Dalej pada żartobliwa wymiana o koszulkach z wizerunkami Ławrowa i zmarłego wcześniej ambasadora Rosji przy ONZ Witalija Czurkina – "Ty dostaniesz koszulkę. Potem dziewczyny" – na co Lajčák przystaje.
W innym fragmencie Epstein pisze: "Bez żartów, ich siostry pływają w basenie", a Lajčák narzeka: "To niesprawiedliwe!". Epstein dodaje prowokacyjnie: "Chociaż wszystkie mają mniej niż 30 lat. Więc… prawdopodobnie za młode dla ciebie. A może powinienem powiedzieć poniżej 50". Lajčák replikuje: "Nie bądź złośliwy. Nie znasz mnie w akcji".
W e-mailu z listopada 2017 roku Lajčák prosi Epsteina o pomoc w promocji filmu pewnej producentki, by trafił na krótką listę Oscarów.
Początkowo Lajčák zaprzeczał, jakoby kiedykolwiek rozmawiał z Epsteinem o kobietach. Później wyjaśnił, że rezygnacja ma chronić premiera i rząd przed politycznymi kosztami afery – podkreśla, że nie miał pojęcia o przestępstwach Epsteina i potępia je w całości.
Lajčák to postać o ogromnym dorobku: zasiadał w czterech rządach (w tym trzech pod wodzą Fico), był ministrem spraw zagranicznych, przewodniczącym Zgromadzenia Ogólnego ONZ, a ostatnio specjalnym wysłannikiem UE ds. Bałkanów Zachodnich.
Ujawniona w piątek ogromna partia akt Epsteina (który popełnił samobójstwo w areszcie w 2019 r., czekając na proces o handel ludźmi w celach seksualnych) odsłania nowe szczegóły jego kontaktów z elitami – od Elona Muska, przez Billa Gatesa, Lorda Mandelsona, po księcia Yorku Andrew (w aktach pojawiły się m.in. kontrowersyjne zdjęcia byłego księcia).
Na Słowacji sprawa szybko stała się politycznym paliwem. Opozycja i nawet część koalicjantów Fico domagała się dymisji. Rząd broni Lajčáka, wskazując, że kontakty miały charakter dyplomatyczny i biznesowy, a nie kryminalny.
Afera pokazuje, jak daleko sięgał wpływ Epsteina – nawet do najwyższych kręgów europejskiej dyplomacji. Dla rządu Fico to niewątpliwie cios wizerunkowy w momencie, gdy Słowacja balansuje między Zachodem a Wschodem.