Spór dotyczy wyroku z 1935 roku w sprawie Humphrey's Executor, który ograniczał możliwość odwoływania członków niezależnych agencji jedynie w przypadku rażących zaniedbań lub nadużyć. Decyzja ta przez dziesięciolecia chroniła agencje takie jak FTC przed politycznymi ingerencjami Białego Domu. Teraz sędziowie zapowiedzieli, że w grudniu wysłuchają argumentów w sprawie uchylenia tego historycznego orzeczenia.
Sędzia Elena Kagan, jedna z liberalnych członkiń Sądu Najwyższego, w ostrym tonie skrytykowała decyzję większości. Jej zdaniem daje ona prezydentowi "nieograniczoną kontrolę nad agencjami, które miały być wolne od politycznych nacisków". – Kongres wyraźnie zabronił takich działań, a mimo to większość postanowiła przekazać pełnię władzy prezydentowi – podkreśliła Kagan.
Slaughter wraz z innym demokratycznym członkiem FTC, Alvaro Bedoyą, została usunięta przez Trumpa w marcu. Podczas gdy Bedoya ustąpił z funkcji, Slaughter rozpoczęła batalię sądową, w której w lipcu sąd federalny przyznał jej rację, uznając zwolnienie za bezprawne. Najwyższy trybunał postanowił jednak tymczasowo pozwolić Trumpowi kontynuować procedurę usunięcia komisarz, a poniedziałkowe rozstrzygnięcie to potwierdziło.
Niezależnie od tej sprawy sąd rozpatruje także wniosek administracji Trumpa o odwołanie Lisy Cook, członkini zarządu Rezerwy Federalnej. Została ona zwolniona po oskarżeniach o oszustwo hipoteczne, którym jednak zaprzeczyła, a sąd federalny uznał decyzję prezydenta za niezgodną z prawem.
Decyzje Sądu Najwyższego mogą całkowicie zmienić relacje pomiędzy Białym Domem a instytucjami, które dotąd miały działać niezależnie od politycznych wpływów. To precedens, który – jak podkreślają eksperci – może na lata ukształtować równowagę władzy w Stanach Zjednoczonych.