Rosja gra na dwóch frontach: Zełenski alarmuje o eskalacji ataków w cieniu irańskiego konfliktu
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ostrzega, że Kreml próbuje wykorzystać globalny chaos wywołany wojną na Bliskim Wschodzie do nasilenia agresji przeciwko Kijowowi. W obliczu świeżych rosyjskich bombardowań, które pochłonęły życie co najmniej pięciu cywilów, ukraiński lider apeluje o pilne wzmocnienie obrony powietrznej – niezależnie od napięć wokół Iranu.
Do najnowszej fali ataków doszło w nocy z piątku na sobotę, gdy rosyjskie siły wystrzeliły blisko 500 dronów i rakiet w kierunku ukraińskich celów. Mimo że siły obronne zestrzeliły większość z nich, skutki okazały się tragiczne. "Rosjanie skupili się przede wszystkim na obiektach energetycznych w regionie kijowskim, ale ich pociski trafiły też w domy, szkoły i firmy cywilne" – podkreślił Zełenski w swoim oświadczeniu. W obwodzie kijowskim śmierć poniosły cztery osoby, a wiele innych odniosło rany. Kolejny nalot w pobliżu Zaporoża spowodował dodatkowe ofiary śmiertelne i zranił 18 cywilów.
Ten atak – obejmujący 430 dronów i 68 rakiet – nie był największym w historii konfliktu, ale zalicza się do najbardziej intensywnych w ostatnich miesiącach. Zełenski, komentując zdarzenie w sieciach społecznościowych, stwierdził: "Rosja zamierza wykorzystać wojnę na Bliskim Wschodzie, by siać jeszcze większe spustoszenie tutaj, w Europie, na Ukrainie". Podkreślił, że takie wydarzenia przypominają sojusznikom Kijowa o codziennej potrzebie systemów antyrakietowych.
Obawy prezydenta wiążą się z trwającym konfliktem między USA, Izraelem a Iranem, który pochłania ogromne ilości amunicji przeciwlotniczej. Państwa Zatoki Perskiej, wspierane przez Waszyngton, zużywają pociski do neutralizacji irańskich dronów i rakiet, co może opóźnić dostawy broni dla Ukrainy. Zełenski już wcześniej sygnalizował, że ten kryzys grozi deficytem uzbrojenia defensywnego.
Dodatkowym czynnikiem jest sytuacja na rynku ropy. Irańska blokada Cieśniny Ormuz – kluczowej arterii transportowej – windowała ceny surowca do około 100 dolarów za baryłkę. W odpowiedzi administracja prezydenta Trumpa tymczasowo złagodziła sankcje na rosyjską ropę już znajdującą się na tankowcach, by ustabilizować globalne ceny. Decyzja ta, choć mile widziana w Moskwie, spotkała się z ostrą krytyką Zełenskiego i kilku europejskich liderów. Dla Rosji oznacza to potencjalne zyski, które mogą zasilić jej machinę wojenną.
Tymczasem mediacje pokojowe w sprawie Ukrainy, prowadzone pod auspicjami USA, utknęły w martwym punkcie z powodu bliskowschodniego kryzysu. Po ponad czterech latach walk, perspektywa negocjacji oddala się, a Kijów stoi przed wyzwaniem obrony przed wzmożonymi atakami.
Zełenski apeluje do partnerów: "Obrona powietrzna to nie luksus, ale konieczność. Musimy działać szybko, zanim Rosja wykorzysta globalne zamieszanie na swoją korzyść". Sytuacja podkreśla, jak konflikty na różnych kontynentach splatają się w jedną, niebezpieczną sieć.