Rob Jetten – 38‑letni gej na czele Holandii. Najmłodszy premier w historii i nowa nadzieja na stabilizację
Holandia ma nowego premiera. 38-letni Rob Jetten, lider Demokratów 66 (D66), został dziś oficjalnie zaprzysiężony przez króla Wilhelma Aleksandra w Pałacu Huis ten Bosch. Staje się tym samym najmłodszym szefem rządu w historii Królestwa Niderlandów oraz pierwszym otwartym gejem na tym stanowisku.
Jetten odniósł zaskakujące zwycięstwo w październikowych wyborach parlamentarnych – jego centrowo-liberalna D66 minimalnie wyprzedziła antyislamską Partię Wolności (PVV) Geerta Wildersa. Po miesiącach trudnych negocjacji udało się stworzyć mniejszościowy rząd centroprawicowy z udziałem VVD (Ludowa Partia Wolności i Demokracji) oraz CDA (Apel Chrześcijańsko-Demokratyczny). Koalicja dysponuje jednak tylko 69 mandatami w 150-osobowej Tweede Kamer – każdy ważny projekt będzie musiał zdobyć poparcie opozycji.
Nowy gabinet zapowiada ambitny, ale kontrowersyjny program:
- dodatkowe 19 mld euro na obronność,
- głębokie cięcia w opiece zdrowotnej i systemie świadczeń socjalnych,
- zaostrzenie polityki migracyjnej – wnioski o azyl mają być składane poza granicami UE, a liczba przyjmowanych uchodźców znacząco ograniczona.
Jetten opublikował tuż przed ceremonią selfie z podpisem: "Jestem dumny, że robimy to razem. Z wielką odpowiedzialnością i wspólną obietnicą pracy dla dobra wszystkich Holendrów. Nie rozpamiętując tego, co jest nie tak, ale budując na tym, co można poprawić. Do dzieła!"
Jeszcze kilka lat temu Jetten był wyśmiewany jako "Robot Jetten" – za sztywne, wyuczone wystąpienia telewizyjne. W noc wyborczą w Lejdzie pokazał zupełnie inne oblicze: swobodny, uśmiechnięty, otoczony wiwatującymi młodymi zwolennikami. Dla wielu stał się symbolem świeżości i optymizmu – przeciwieństwem starszego, populistycznego Wildersa.
Sam Geert Wilders już zapowiedział, że jego PVV będzie "twardą opozycją" wobec każdego projektu nowego rządu. Inne partie opozycyjne wyrażają sceptycyzm wobec cięć socjalnych i migracyjnej polityki koalicji.
Rob Jetten wchodzi do Pałacu Huis ten Bosch jako najmłodszy premier od czasów Wilhelma Dreesa (1948), a jednocześnie jako pierwszy otwarcie homoseksualny szef rządu w historii Holandii. Jego gabinet będzie musiał udowodnić, że mniejszościowy rząd może skutecznie rządzić w podzielonym parlamencie – i że liberalny styl przywództwa przetrwa w starciu z rosnącym populizmem.
Czy "Do dzieła!" stanie się hasłem sukcesu, czy tylko chwilowym okrzykiem nadziei? Najbliższe miesiące pokażą.