"Przegląd za 300 zł bez wjeżdżania na kanał" – lubelscy policjanci rozbili gang fałszywych diagnostów
Lubelscy kryminalni z Wydziału do walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie zakończyli właśnie wielomiesięczną operację przeciwko zorganizowanej grupie, która w latach 2024–2025 "załatwiała" przeglądy techniczne bez wychodzenia z biura. W efekcie na drogi mogły wyjeżdżać auta, których stan techniczny zagrażał życiu – od zużytych hamulców po wadliwe oświetlenie i skorodowane podwozia.
3 marca 2026 roku funkcjonariusze zatrzymali sześciu mężczyzn w wieku 24–67 lat, w tym 67-letniego diagnostę z Lublina – lidera grupy. W sumie postawiono im ponad 340 zarzutów poświadczania nieprawdy w dokumentach i przyjmowania korzyści majątkowych. Łączna korzyść majątkowa, jaką mieli osiągnąć, szacowana jest na około 100 000 zł.
Schemat działania był prosty i wyjątkowo skuteczny: właściciele pojazdów (głównie firm transportowych i osób prywatnych) płacili od 200 do 500 zł "załatwienie" przeglądu. Diagnosta – pracujący legalnie na stacji kontroli pojazdów w Lublinie i w powiecie bialskim – wpisywał fikcyjne pozytywne wyniki do Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK) oraz stemplował dowody rejestracyjne – choć samochody nigdy nie wjeżdżały na kanał, nie były ważone, nie sprawdzano świateł, zawieszenia ani stanu ogumienia.
W trakcie przeszukań zabezpieczono:
- gotówkę przygotowaną na kolejne "przeglądy",
- kilkadziesiąt czystych dowodów rejestracyjnych czekających na stempel,
- zaświadczenia o pozytywnym wyniku badania technicznego,
- dokumentację i telefony służące do kontaktu z klientami.
Prokuratura Okręgowa w Lublinie postawiła zatrzymanym zarzuty z art. 270 § 1 k.k. (poświadczenie nieprawdy w dokumencie mającym znaczenie prawne) w zw. z art. 228 § 1 k.k. (przyjmowanie korzyści majątkowej). Grozi za to do 8 lat pozbawienia wolności.
Sąd zastosował wobec pięciu podejrzanych wolnościowe środki zapobiegawcze: poręczenia majątkowe (łącznie 180 tys. zł), dozór policyjny oraz zakaz opuszczania kraju z zatrzymaniem paszportów. Lider grupy – 67-letni diagnosta – trafił na 3 miesiące do aresztu tymczasowego.
Sprawa ma charakter rozwojowy – policja i prokuratura zapowiadają kolejne zatrzymania, zarówno wśród diagnostów, jak i wśród "klientów", którzy świadomie korzystali z fikcyjnych przeglądów.
To nie pierwszy taki proceder w Polsce – w ostatnich latach podobne grupy rozbito m.in. w województwach śląskim, dolnośląskim i mazowieckim. Za każdym razem efekt jest ten sam: na drogi wyjeżdżają auta, które powinny stać w warsztacie – a ryzyko wypadku rośnie lawinowo.