Protestujący wdarli się do parlamentu Kirgistanu. Setki rannych, zginęła co najmniej jedna osoba
Protestujący w stolicy Kirgistanu wdarli się do budynku, który jest siedzibą parlamentu i administracją prezydenta. Zamieszki wybuchły minionej w nocy, po ogłoszeniu wyników niedzielnych wyborów parlamentarnych. Protestujący żądają ich unieważnienia, bo twierdzą, że władze dopuściły się wyborczego przekupstwa. Prezydent Kirgistanu Suronbaj Dżinbekow wezwał do zaprzestania protestów.

Antyrządowi demonstranci wtargnęli także do aresztu śledczego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i uwolnili z niego byłego prezydenta Kirgistanu Ałmazbeka Atambajewa. Polityk został skazany na ponad 11 lat więzienia za korupcję. Były prezydent twierdzi, że jest niewinny, a zarzuty wobec niego są motywowane politycznie.
Władze twierdzą, że po nocnych zamieszkach, że sytuacja w kraju jest pod kontrolą. Według rządu w starciach zginęła jedna osoba, a 590 zostało rannych. Milicja użyła gazu łzawiącego, armatek wodnych, gumowych kul i granatów ogłuszających.
W wyborach do parlamentu Kirgistanu prawie połowę głosów zdobyły dwa ugrupowania: partia Jedność, blisko związana z prezydentem oraz jej potencjalny koalicjant – Ojczyzna Kirgistan. Oba ugrupowania opowiadają się za dalszą bliską współpracą z Rosją.