Prokuratura: To kierowca seicento powinien upewnić się, czy nie jest wyprzedzany
Według opinii instytutu ekspertyz sądowych, kierowca seicento ponosi winę za wypadek z 10 grudnia 2017 roku, w którym uczestniczyła limuzyna przewożąca premier Beatę Szydło. Żadne dochodzenie w tej sprawie nie jest jednak prowadzone, ponieważ 28 lutego śledztwo zakończyła krakowska prokuratura, a we wtorek (4 marca) odrębne dochodzenie umorzyła policja.
Przed zakończeniem śledztwa, trójka krakowskich prokuratorów miała złożyć wnioski o wyłączenie ich z postępowania. Prokuratorzy mieli nie zgodzić się z przełożonym, który naciskał, by całą winą za wypadek obciążyć kierującego seicento. Chcieli zbadać wiarygodność funkcjonariuszy BOR, którzy zgodnie zeznali, że samochody jadące w rządowej kolumnie miały włączone sygnały dźwiękowe.
Zdaniem rzecznika Prokuratury Okręgowej w Krakowie Janusza Hnatki nie jest to jednak istotne. Rzecznik przytoczył ekspertyzę sądową z której wynika, że bez względu na to, czy pojazd uprzywilejowany używa sygnału dźwiękowego czy tylko świetlnego, to kierowca przed manewrem ma upewnić się, czy nie jest wyprzedzany.
28 lutego, gdy prokuratura poinformowała o zakończeniu śledztwa w sprawie wypadku, przekazała też informację, że odrębne dochodzenie prowadzi policja. Miało ono dotyczyć podejrzenia przekroczenia dozwolonej prędkości i przekroczenia linii ciągłej jezdni przez funkcjonariuszy BOR. We wtorek (6 marca) policja podała, że umorzyła sprawę ponieważ się przedawniła.