Sprawa dotyczy działalności koncernu Fortescue, który od ponad dekady prowadził wydobycie w regionie Pilbara w północno-zachodniej Australii. Kopalnie funkcjonujące na terenach należących tradycyjnie do społeczności Yindjibarndi przyniosły firmie wielomiliardowe dochody.
Rdzenni mieszkańcy argumentowali, że eksploatacja ziem odbywała się bez ich zgody, a działalność przemysłowa doprowadziła do zniszczenia miejsc o ogromnym znaczeniu kulturowym i duchowym. W pozwie domagali się nawet 1,8 miliarda dolarów australijskich, wskazując m.in. na utratę dziedzictwa oraz naruszenie więzi z ziemią przodków.
Sędzia Federalnego Sądu Australii uznał, że społeczność Yindjibarndi posiada wyjątkowo silny związek ze swoim terytorium, który wpływa na wszystkie aspekty ich życia – od kultury i duchowości po codzienne funkcjonowanie. W wydanym wyroku zdecydowano o przyznaniu 150 milionów dolarów australijskich za straty kulturowe oraz dodatkowych środków za szkody ekonomiczne.
Spór między rdzenną społecznością a koncernem trwał niemal dwie dekady. Kluczowy moment nastąpił w 2017 roku, gdy sąd potwierdził wyłączne prawa Yindjibarndi do terenów obejmujących około 2700 kilometrów kwadratowych bogatego w minerały obszaru.
Mimo historycznego charakteru wyroku część przedstawicieli społeczności nie ukrywa rozczarowania wysokością rekompensaty. Według starszyzny Yindjibarndi suma pozostaje niewielka w porównaniu z gigantycznymi zyskami osiągniętymi przez firmę wydobywczą przez lata działalności.
Eksperci podkreślają jednak, że orzeczenie może stać się przełomem w podobnych sprawach dotyczących praw rdzennych mieszkańców Australii i odpowiedzialności wielkich koncernów za wykorzystywanie tradycyjnych ziem bez pełnej zgody ich właścicieli.