Kobieta jakaś krzyczała: ludzie uciekajcie z mieszkań, pali się. Szybko wybiegłam. O 3:45 wezwałam straż, przyjechali w 3 minuty - relacjonowała jedna z mieszkanek budynku.
– Obudził mnie krzyk, pali się. Uciekłam. Zaczęłam się zbierać. Jak wypadłam na klatkę już były wszędzie kłęby dymu. Nie mogłam wejść do mieszkania. Stałam wychylona na klatce. Było ciemno, całe mieszkanie jest w sadzach – dodała inna z mieszkanek.