Agata Bzdyń, pełnomocniczka Katarzyny Augustyniak, zarzuca policji, że przewiezienie kobiety na komisariat było nieuzasadnione.
Padły dane osobowe tej pani i panowie funkcjonariusze interweniujący wtedy doskonale wiedzieli z kim mają do czynienia - stwierdziła Bzdyń.
Natomiast Robert Szumiata z Komendy Stołecznej Policji przekonuje, że policjanci musieli przewieźć zatrzymaną na komendę ponieważ odmówiła podania danych.