Od zaprzeczenia do przyznania się do winy
Wszystko zaczęło się we wrześniu, gdy News Corp opublikowało film, na którym Speirs wciąga białą substancję z talerza. Polityk natychmiast nazwał nagranie "sfabrykowanym" i twierdził, że to dzieło technologii deepfake. Publicznie zapewniał, że nigdy nie brał kokainy.
Jednak wkrótce potem musiał odwołać swoje słowa. Przyznał się do winy, a w marcu oficjalnie uznano go za winnego przekazania narkotyków dwóm osobom w sierpniu zeszłego roku.
"To była ucieczka od stresu"
Obrona Speirsa próbowała tłumaczyć jego działania presją i stresem związanym z obowiązkami politycznymi, wskazując, że narkotyki miały być formą "ucieczki od rzeczywistości". Sąd jednak nie przyjął tych wyjaśnień jako okoliczności łagodzących w takim stopniu, by uniknąć wyroku skazującego.
Sędzia Brian Nitschke, ogłaszając decyzję, zaznaczył:
– "Publiczne potępienie tego typu czynów i odstraszanie innych są ważniejsze niż okoliczności osobiste oskarżonego".
Dodał też, że mimo iż działania Speirsa nie były związane bezpośrednio z jego funkcją publiczną, to pełnił zbyt ważną rolę, by zignorować wpływ sprawy na opinię publiczną.
Kariera zakończona skandalem
David Speirs był aktywnym członkiem parlamentu przez dekadę i objął przywództwo Partii Liberalnej w 2022 roku. Jego polityczna kariera zakończyła się w atmosferze skandalu i presji medialnej, która nasiliła się po ujawnieniu nagrania i rezygnacji z parlamentu.
Choć jego adwokat apelował o nieodnotowanie wyroku w rejestrze karnym, co umożliwiłoby Speirsowi podróżowanie za granicę, sędzia pozostał nieugięty.
Milczenie po wyroku
Po ogłoszeniu kary Speirs nie skomentował publicznie decyzji sądu. Jego dalsze plany pozostają nieznane.
Narkotyki i polityka – niebezpieczne połączenie
Sprawa Speirsa ponownie otworzyła debatę na temat związków elit politycznych z narkotykami i odpowiedzialności osób publicznych. Dla wielu Australijczyków wyrok ten stanowi ostrzeżenie i przypomnienie, że nikt – nawet najbardziej wpływowy polityk – nie stoi ponad prawem.