Podpalił sklep tuż przy instalacji gazowej. Ewakuowano także przychodnię. 31-latek zatrzymany

Niewiele brakowało, by pożar sklepu w Legnicy zakończył się tragedią. Ogień pojawił się bezpośrednio przy instalacji gazowej, której elementy pod wpływem wysokiej temperatury uległy uszkodzeniu. Zaczął ulatniać się gaz, a zagrożenie było na tyle poważne, że konieczna stała się ewakuacja nie tylko sklepu, ale również sąsiedniej placówki medycznej. Policjanci zatrzymali 31-latka podejrzewanego o podpalenie. W chwili zatrzymania mężczyzna był pod wpływem alkoholu i narkotyków.

policjapolicja
Źródło zdjęć: © policja

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w sobotę, 17 października, przy ulicy Orzeszkowej w Legnicy. Około godziny 12.25 służby otrzymały zgłoszenie o pożarze sklepu, w którym znajdowali się klienci i pracownicy.

Na miejsce skierowano strażaków oraz policyjne patrole. Ratownicy rozpoczęli walkę z ogniem, a funkcjonariusze zabezpieczyli teren i pomagali w ewakuacji osób znajdujących się w zagrożonych budynkach. Ze względów bezpieczeństwa konieczne było opuszczenie również pobliskiej placówki medycznej.

Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń. Sytuacja mogła jednak przybrać znacznie poważniejszy obrót, co potwierdziły późniejsze oględziny przeprowadzone z udziałem biegłego.

Ustalono, że ogień został podłożony w zewnętrznej części magazynowej sklepu, w bezpośrednim sąsiedztwie zaworu instalacji gazowej. Temperatura doprowadziła do uszkodzenia jej elementów i rozszczelnienia przewodów. W rezultacie zaczął wydostawać się gaz, co stworzyło zagrożenie rozprzestrzenienia się pożaru, a nawet wybuchu.

Jeszcze podczas działań ratunkowych policjanci rozpoczęli poszukiwania osoby mogącej odpowiadać za wzniecenie ognia. Analizowali zgromadzone informacje i sprawdzali okoliczności zdarzenia. Wkrótce wytypowali podejrzanego.

Okazał się nim 31-letni mężczyzna bez stałego miejsca zamieszkania. Mimo to funkcjonariusze ustalili lokalizacje, w których mógł przebywać, i doprowadzili do jego zatrzymania.

W chwili zatrzymania mężczyzna znajdował się pod wpływem alkoholu oraz środków odurzających. Badanie alkomatem wykazało 1,2 promila alkoholu w jego organizmie.

Zebrane przez śledczych dowody pozwoliły na przedstawienie mu zarzutów związanych z podpaleniem i sprowadzeniem zagrożenia. Prokurator wystąpił do sądu o zastosowanie tymczasowego aresztowania, a sąd przychylił się do tego wniosku.

31-latek spędzi najbliższe trzy miesiące w areszcie. Za zarzucany czyn grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Ostateczną odpowiedzialność podejrzanego ustali sąd. Śledczy będą również wyjaśniać szczegółowe okoliczności podpalenia, które ze względu na bliskość instalacji gazowej mogło doprowadzić do znacznie większych zniszczeń i zagrozić życiu wielu osób.

Wybrane dla Ciebie