Jak informuje prokurator Maciej Meler, ukraińscy pracownicy fabryki przybywali do Polski przez Berlin, by uniknąć odnotowania przez polskie służby graniczne.
Bezpośrednio z Niemiec trafiali do fabryki, która mieściła się w nieczynnym zakładzie produkcyjnym - powiedział Maciej Meler z Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim.