– Z polskiego punktu widzenia to jest bardzo zły fenomen. Jesteśmy przekonani, że powinniśmy mieć aktywny wkład w naprawę tych relacji. Powody tego pogorszenia leżą po obu stronach Atlantyku – ocenił szef rządu.
– Nie ma wielu takich krajów jak Polska, które jednocześnie są bardzo proamerykańskie, a z drugiej strony są bardzo proeuropejskie. Nie wierzę w to, że Stany Zjednoczone są adwersarzem Europy. Oczywiście, że nie. Chcielibyśmy mieć pokojowe relacje ze wszystkimi, w tym z Rosją i Chinami, ale widzimy problemy raczej po ich stronie, po stronie Chin i Rosji, niż Stanów Zjednoczonych – skomentował Morawiecki.