Nagły zwrot w Ameryce Łacińskiej. USA ogłaszają operację przeciwko władzom Wenezueli
Światowe agencje informacyjne od sobotniego poranka donoszą o serii eksplozji, do których doszło w różnych częściach Wenezueli, w tym w stolicy kraju – Caracas. Władze w Caracas niemal natychmiast oskarżyły o atak Stany Zjednoczone. Kilka godzin później informacje te zostały oficjalnie potwierdzone przez prezydenta USA.
Donald Trump poinformował, że amerykańskie siły przeprowadziły "skuteczną operację na dużą skalę" wymierzoną w Wenezuelę oraz jej przywódcę, Nicolás Maduro. Jak przekazał Trump we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych, Maduro oraz jego żona mieli zostać pojmani i wywiezieni z kraju. Według amerykańskiego prezydenta działania zostały przeprowadzone przy współpracy z amerykańskimi organami ścigania.
W sieci szybko pojawiły się nagrania pokazujące wybuchy i unoszące się nad miastami kłęby dymu. Skala operacji oraz dokładny bilans strat nie są na razie znane. Biały Dom zapowiedział, że więcej informacji zostanie ujawnionych podczas specjalnej konferencji prasowej, która ma się odbyć w rezydencji Mar-a-Lago na Florydzie.
Wydarzenia te są szczególnie zaskakujące w kontekście niedawnych deklaracji samego Maduro. Jeszcze kilka dni wcześniej prezydent Wenezueli publicznie sygnalizował gotowość do rozmów z Waszyngtonem na temat walki z przemytem narkotyków, handlu ropą naftową oraz możliwej współpracy gospodarczej. Dzisiejsze doniesienia sugerują jednak gwałtowne załamanie się wszelkich kanałów dialogu.
Sytuacja w regionie pozostaje bardzo dynamiczna, a reakcje społeczności międzynarodowej dopiero zaczynają napływać. Eksperci podkreślają, że jeśli informacje o zatrzymaniu wenezuelskiego przywódcy się potwierdzą, może to oznaczać jeden z najbardziej przełomowych momentów w najnowszej historii Ameryki Łacińskiej.