Modżtaba Chamenei – cień ojca na tronie, który nigdy nie był testowany. Teraz Iran walczy o przetrwanie
56-letni Modżtaba Chamenei, trzeci najwyższy przywódca Iranu od rewolucji 1979 roku, objął stery władzy w najczarniejszej godzinie teokracji – po izraelskim ataku, który zabił jego ojca, Najwyższego Przywódcę Alego Chameneiego, matkę, żonę i syna. Zgromadzenie Ekspertów wybrało go niemal natychmiast, a tłumy na ulicach Teheranu skandowały "Allahu Akbar" i "Do usług, Seyyed Modżtaba". Siły bezpieczeństwa przysięgły mu lojalność do ostatniej kropli krwi. Pierwsze pociski wystrzelone w jego imieniu miały już napisane na boku: "Do usług, Seyyed Modżtaba".
Ale za murami rezydencji i w bezpiecznych mieszkaniach przeciwników reżimu rozlega się zupełnie inny krzyk: "Śmierć Modżtabie!". Dla tych, którzy w styczniu 2026 roku wyszli na ulice, żądając końca dynastii Chameneich, wybór syna oznacza jeszcze twardszy kurs – i być może ostatnie tchnienie nadziei na zmianę.
Modżtaba nigdy nie przemawiał publicznie. Nigdy nie sprawował oficjalnej funkcji. Jego zdjęcie nie wisiało obok wszechobecnych portretów ojca. Większość Irańczyków nigdy nie słyszała jego głosu. Przez dekady pracował w cieniu – znał każdy szczegół działania państwa głębokiego, wszystkie mechanizmy represji i wszystkie linie podziału wewnątrz elit. Jako nastolatek wstąpił do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), później studiował w Komie – świętym mieście szyickiej teologii. Dziś IRGC jest siłą, która decyduje: to jego dowódcy wybrali właśnie Modżtabę.
Wybór ten sygnalizuje triumf ultrakonserwatystów i pryncypistów – tych, którzy widzą w wojnie szansę na ostateczne umocnienie systemu. Obok Modżtaby kluczowe role odgrywają teraz Ali Laridżani (przewodniczący Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego) i Mohammad Bagher Ghalibaf (szef parlamentu) – obaj blisko związani z IRGC i z ojcem Modżtaby. Reformatorzy – w tym prezydent Masud Pezeshkian – zostali zepchnięci na całkowity margines.
Dla Donalda Trumpa i Benjamina Netanjahu Modżtaba to najgorszy możliwy scenariusz. Prezydent USA wielokrotnie powtarzał: "Ten radykalny syn nie utrzyma się długo". Minister obrony Izraela Israel Katz nazwał go "jednoznacznym celem". Zemsta jest tu osobista – w izraelskim ataku zginęła cała najbliższa rodzina Modżtaby.
Czy nowy przywódca zdoła zjednoczyć podzielone elity? Czy IRGC posłucha jego rozkazów, czy raczej będzie realizować własną strategię? Czy reformatorzy znajdą w nim choć cień otwartości, czy też zostanie zapamiętany jako ten, który dokręcił ostatnią śrubę?
Na razie Modżtaba pozostaje w cieniu – samotny duchowny, który nigdy nie przeszedł publicznej próby, a teraz stoi na czele kraju walczącego o przetrwanie w największej wojnie od 1979 roku. Iran nie ma już marginesu błędu. Modżtaba Chamenei także nie.