Zdawał relację z tego, co zrobił. Zdawało się, że to jest rzeczowa odpowiedź na pytania. Natomiast był agresywny i pobudzony - powiedział Adam Gryc, chirurg ze szpitala w Bolesławcu.|
Zabezpieczano ślady zdarzenia, przesłuchiwano świadków. Prawdopodobnie w poniedziałek zostanie przeprowadzona sekcja zwłok i poznamy przyczynę śmierci pokrzywdzonych. Mężczyzna był 10 lat temu skazany za znęcanie się nad osobą najbliższą
Nie było żadnych sygnałów, żadnej niebieskiej karty. Dziecko nie miało żadnych śladów. Pracownicy nasi są przeszkoleni na tego rodzaju rzeczy, niczego nie zauważyli
Jak podkreślił, rodzina została jednak sklasyfikowana jako niewydolna wychowawczo.