Wiem, że to dla państwa niewiele znaczy, ale szczerze chciałem przeprosić. Nigdy nikomu w życiu nie zrobiłem krzywdy, a to był po prostu wypadek – zwrócił się w trakcie procesu do rodziny zmarłych Eugeniusz S. – Bardzo ich lubiłem. Przepraszam bardzo. Śnią mi się po nocy – dodał.
Obrońca oskarżonego przekonuje, że jego klient jest zdruzgotany całą sytuacją i liczy, że kara nie będzie skupiała się na „wątku resocjalizacyjnym, bo jego czyn nie wynikał ze złego nastawienia do tych osób”.