Koniec błękitnego nieba. Do Polski nadciąga ogromna chmura pyłu z Sahary
We wtorek wielu Polaków może zauważyć, że niebo straciło swój typowy błękitny kolor. Zamiast czystego błękitu pojawi się mleczno-biały lub lekko pomarańczowy odcień. Nie jest to jednak żaden alarmujący znak – do Polski dotarła ogromna chmura pyłu saharyjskiego.
Drobiny piasku z największej pustyni świata zostały przyniesione nad Europę przez układ niskiego ciśnienia o imieniu Ulla, którego centrum znajduje się obecnie nad Włochami. Mikroskopijne cząstki piasku pokonały tysiące kilometrów i teraz unoszą się nad znaczną częścią naszego kraju.
Największe stężenie pyłu spodziewane jest we wtorek szczególnie na południu i zachodzie Polski. Z czasem chmura będzie się przesuwać w kierunku centrum i wschodu kraju. Najwyższe koncentracje drobin mogą być odczuwalne zwłaszcza w godzinach popołudniowych i wieczornych.
W środę sytuacja zacznie się powoli poprawiać od północnego zachodu. Rano największe stężenie pyłu utrzyma się jeszcze na wschodzie i południowym wschodzie, ale wieczorem powietrze powinno być już znacznie czystsze w prawie całym kraju. Do czwartku pył saharyjski ma całkowicie opuścić terytorium Polski.
Eksperci uspokajają – sam pył nie jest niebezpieczny dla zdrowia ani środowiska. Zawiera jedynie śladowe ilości naturalnych izotopów radioaktywnych, które nie stanowią żadnego zagrożenia. Niemniej jednak dla niektórych osób może być uciążliwy: może powodować podrażnienie oczu, łzawienie, problemy z zatokami lub trudności z oddychaniem, szczególnie u alergików i osób z chorobami układu oddechowego.
Właściciele samochodów powinni przygotować się na dodatkowe mycie aut – drobny, czerwonawy piasek lubi osadzać się na lakierze, szybach i w filtrach. Po przejściu chmury warto też spojrzeć na elewacje domów i okna, które mogą wymagać czyszczenia.
To nie pierwszy raz, gdy Sahara "odwiedza" Polskę, ale tegoroczna chmura należy do tych bardziej rozległych. Efekt widoczny będzie zwłaszcza podczas zachodu słońca – niebo może przybrać wtedy piękny, pomarańczowo-czerwony odcień.
Cieszmy się nietypowym widokiem, dopóki trwa – już w czwartek niebo powinno wrócić do normalnego, błękitnego koloru.