“Zauważyłam, że ludzie często działają pod wpływem impulsu. “O, fajne, wezmę”. A później nie radzą sobie z tymi zwierzętami” - Emilia Korolczuk, właścicielka gospodarstwa w Laszkach
Niektóre ze zwierząt zostały uratowane z rzeźni. Sprowadzony z Włoch koń Kuba był przeznaczony na mięso.
” Jedna z fundacji uzbierała pieniądze, wykupiła go, opłaciła transport i Kuba trafił do mnie” - powiedziała Pani Emilia i dodała, że zwierzęta, które do niej trafiły, na pewno są szczęśliwe.