Huti dołączają do wojny – jemeńscy rebelianci zaatakowali Izrael pociskami
Wspierani przez Iran rebelianci Huti oficjalnie włączyli się do konfliktu na Bliskim Wschodzie. Grupa poinformowała, że wystrzeliła serię pocisków balistycznych w kierunku Izraela – to pierwszy taki atak od początku wojny USA i Izraela z Iranem.
W oświadczeniu Huti zapowiedzieli kontynuację ataków na "wrażliwe izraelskie cele wojskowe" aż do zakończenia agresji przeciwko "osi oporu". Izrael potwierdził, że jego systemy obrony powietrznej zestrzeliły dwa pociski nadlatujące z kierunku Jemenu.
Włączenie Huti do konfliktu budzi poważne obawy o dalszą destabilizację regionu i światową gospodarkę. Grupa kontroluje znaczną część wybrzeża Morza Czerwonego i od lat atakuje statki handlowe w Cieśninie Bab al-Mandab. W przeszłości przeprowadzili prawie 200 takich ataków, zmuszając wiele międzynarodowych firm żeglugowych do omijania Morza Czerwonego i wybierania znacznie dłuższej trasy wokół Przylądka Dobrej Nadziei.
Huti uważają się za część tzw. "osi oporu" – sojuszu grup zbrojnych finansowanych przez Iran, do którego należą również Hezbollah w Libanie i Hamas w Strefie Gazy. Ich rzecznik wojskowy zapowiedział wcześniej "bezpośrednią interwencję wojskową", jeśli jakiekolwiek państwo przyłączy się do ataków na Iran lub wykorzysta Morze Czerwone do operacji przeciwko niemu.
Sytuacja jest szczególnie niebezpieczna ze względu na blokadę Cieśniny Ormuz przez Iran, przez którą normalnie przepływa około 20 proc. światowej ropy naftowej i gazu. Zakłócenie tych dostaw już spowodowało gwałtowny wzrost cen energii na światowych rynkach.
Prezydent USA Donald Trump wielokrotnie krytykował sojuszników za brak zdecydowanego wsparcia w eskortowaniu statków przez zagrożone akweny. Jednocześnie Izrael i Stany Zjednoczone kontynuują ataki na cele irańskie, mimo deklaracji Trumpa o możliwym odroczeniu uderzeń na irańskie instalacje energetyczne.
Włączenie Huti do wojny zwiększa ryzyko eskalacji i dalszego chaosu na kluczowych szlakach handlowych. Eksperci obawiają się, że przedłużający się konflikt może doprowadzić do poważnego kryzysu energetycznego i wzrostu cen żywności oraz towarów na całym świecie.
Na razie obie strony deklarują determinację. Huti zapowiadają dalsze ataki, a Izrael utrzymuje gotowość do obrony. Świat z niepokojem obserwuje, czy konflikt na Bliskim Wschodzie wejdzie w jeszcze bardziej niebezpieczną fazę.