"Hiszpanie mają dość cen mieszkań. Namioty w centrum Madrytu, masowe protesty i wybory w cieniu kryzysu".

Kryzys mieszkaniowy staje się jednym z najpoważniejszych problemów społecznych i politycznych w Hiszpanii. Rosnące czynsze, ograniczona liczba mieszkań, trudności z usamodzielnieniem się młodych ludzi i coraz większa presja na osoby wynajmujące lokale doprowadziły do protestów w wielu miastach. W Madrycie część demonstrantów rozbiła namioty na Puerta del Sol, domagając się zdecydowanej interwencji państwa.

HiszpaniaHiszpania
Źródło zdjęć: © zdjęcie Al | redakcja ipolska24.pl

Wśród protestujących są zarówno młodzi ludzie, którzy nie widzą dla siebie szans na samodzielne mieszkanie, jak i osoby starsze, które obawiają się utraty dotychczasowego lokum.

Jednym z symboli protestów stała się sprawa 87-letniej Maricarmen Abascal. Kobieta została eksmitowana z mieszkania po tym, jak budynek przejęła firma inwestycyjna, a czynsz miał znacząco wzrosnąć. Po nagłośnieniu sprawy zaproponowano jej możliwość powrotu, jednak kobieta nie zdążyła z niej skorzystać. Zmarła w szpitalu, a jej historia wywołała kolejną falę demonstracji w Madrycie.

Czynsze rosną szybciej niż możliwości lokatorów

Problem nie ogranicza się jednak do pojedynczych przypadków. Według danych portalu Idealista we wrześniu 2026 roku średnia cena wynajmu w Hiszpanii wynosiła 15,1 euro za metr kwadratowy i była o 5,6 proc. wyższa niż rok wcześniej. Jeszcze w lipcu rynek osiągnął historyczny rekord na poziomie 15,3 euro za metr kwadratowy.

W największych miastach i regionach turystycznych problem jest znacznie bardziej dotkliwy. Szczególnie mocno wzrosły ceny w Madrycie, Maladze, Barcelonie oraz na wybrzeżu.

Dla wielu młodych Hiszpanów oznacza to, że własne mieszkanie pozostaje poza zasięgiem, a znaczna część pensji jest pochłaniana przez czynsz.

Protestujący wskazują przede wszystkim na działalność dużych funduszy inwestycyjnych, wykup mieszkań oraz rozwój krótkoterminowego najmu turystycznego. Ich zdaniem mieszkanie coraz częściej traktowane jest przede wszystkim jako produkt inwestycyjny, a nie podstawowe dobro.

Czy winne są fundusze?

Ekonomiści zwracają jednak uwagę, że przyczyny kryzysu są bardziej złożone.

Dane Banku Hiszpanii wskazują, że tylko część nieruchomości na wynajem znajduje się w rękach firm i funduszy. Zdaniem ekspertów kluczowym problemem jest niedobór mieszkań w miejscach, gdzie popyt rośnie najszybciej.

Hiszpania w ostatnich latach zanotowała silny wzrost liczby gospodarstw domowych. Od 2021 do 2025 roku przybyło ich około 1,2 mln, podczas gdy w tym samym okresie wybudowano mniej niż pół miliona mieszkań.

To oznacza coraz większą różnicę między popytem a podażą.

Sytuację pogłębia fakt, że hiszpański sektor budowlany nigdy w pełni nie odzyskał dawnej skali po kryzysie finansowym i załamaniu rynku nieruchomości. Do tego doszły wyższe ceny materiałów budowlanych, problemy administracyjne oraz spory polityczne dotyczące tego, w jaki sposób zwiększać liczbę nowych lokali.

Bank Hiszpanii szacuje, że deficyt mieszkań może wynosić setki tysięcy lokali i w kolejnych latach jeszcze się zwiększyć.

Miliony pustych mieszkań, ale nie tam, gdzie są potrzebne

Paradoksalnie Hiszpania ma również ogromną liczbę pustostanów. Według oficjalnych danych jest ich około 3,8 mln.

Problem polega jednak na tym, że duża część znajduje się na terenach wiejskich i w regionach tracących mieszkańców, podczas gdy największy popyt koncentruje się w Madrycie, Barcelonie, Maladze, Walencji i innych dużych ośrodkach.

Część pustych mieszkań wymaga także remontu lub pozostaje niewykorzystana ze względu na spory własnościowe.

Oznacza to, że sama liczba pustostanów nie rozwiązuje problemu dostępności mieszkań w najbardziej atrakcyjnych częściach kraju.

Airbnb pod lupą

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów pozostaje wynajem turystyczny. Protestujący przekonują, że mieszkania, które mogłyby trafić na rynek długoterminowy, są oferowane turystom, ponieważ właściciele mogą w ten sposób osiągać wyższe zyski.

Eksperci wskazują jednak, że wpływ Airbnb i podobnych platform jest szczególnie silny w centrach dużych miast i regionach turystycznych, natomiast w skali całej Hiszpanii nie jest jedyną przyczyną kryzysu.

Mimo to większość społeczeństwa opowiada się za ograniczeniem krótkoterminowego wynajmu. Sondaże pokazują również duże poparcie dla wyższych podatków nakładanych na właścicieli posiadających wiele nieruchomości.

Kryzys mieszkaniowy doprowadził do politycznego przesilenia

Problem stał się jednym z najważniejszych tematów hiszpańskiej polityki.

Rząd Pedro Sáncheza zaproponował pakiet zmian obejmujących m.in. ograniczenia czynszów, ochronę lokatorów przed eksmisją i restrykcje dotyczące zakupów mieszkań przez duże podmioty. Po tym, jak parlament odrzucił część reform, premier zdecydował się na rozpisanie przedterminowych wyborów na 29 listopada 2026 roku.

Rząd później zatwierdził część regulacji w formie dekretów. Krytycy tych rozwiązań ostrzegają jednak, że zbyt duża ingerencja w rynek może ograniczyć inwestycje i jeszcze bardziej zmniejszyć podaż mieszkań.

Kryzys mieszkaniowy stał się więc nie tylko problemem społecznym, ale jednym z głównych tematów kampanii wyborczej.

Mieszkanie coraz bardziej oddala się od młodych

Najbardziej dotkliwe skutki odczuwają ludzie młodzi.

Wielu z nich pozostaje znacznie dłużej w domach rodzinnych, ponieważ nawet przy stałym zatrudnieniu nie stać ich na samodzielny wynajem.

Rosnące czynsze zbiegły się jednocześnie ze stagnacją realnych dochodów. To sprawia, że osoby, które teoretycznie znajdują się w dobrej sytuacji zawodowej, coraz częściej nie są w stanie pozwolić sobie na mieszkanie bez współlokatorów lub pomocy rodziny.

Właśnie dlatego protesty na Puerta del Sol przyciągają tak dużą uwagę. Dla ich uczestników problem nie dotyczy wyłącznie ceny metra kwadratowego, ale możliwości rozpoczęcia samodzielnego życia.

Hiszpania stoi obecnie przed trudnym wyborem: musi jednocześnie zwiększać liczbę nowych mieszkań, chronić lokatorów przed gwałtownymi podwyżkami i zachęcać prywatny kapitał do inwestowania w budownictwo.

Niezależnie od wyniku listopadowych wyborów kwestia mieszkań pozostanie jednym z najważniejszych wyzwań dla kolejnego rządu.

Wybrane dla Ciebie