Gaza po nalotach: “Dokąd mamy pójść? Czy jest tu jeszcze jakieś bezpieczne miejsce?”
“Dokąd mamy pójść? Czy w tej okolicy, która była kiedyś tak cicha i piękna, pozostało jeszcze jakieś bezpieczne miejsce?” – mieszkańcy apartamentowca w dzielnicy Rimal w Gazie pytali mnie z ciężką ironią.

Po serii nalotów przeprowadzonych przez izraelskie siły powietrzne w odpowiedzi na ataki palestyńskiej grupy militanckiej z Gazy, mieszkańcy są wstrząśnięci skalą zniszczeń. W szczególności dotknięta została dzielnica Rimal w Gazie, uchodząca za jedną z najspokojniejszych i najbogatszych w mieście.
Naloty, które miały miejsce głównie w poniedziałkowy wieczór, spowodowały uszkodzenia wielu budynków mieszkalnych, biur i obiektów Uniwersytetu Islamskiego. Wiele dróg zostało odciętych, co dodatkowo utrudniło życie mieszkańcom.
Jednym z najbardziej poruszających świadectw jest opowieść Mohammeda Abu al-Kassa, który stracił swoje mieszkanie i sklep spożywczy. Jak wielu innych mieszkańców, zadaje pytanie o sens tak drastycznych działań i ich wpływ na cywilów.
Palestyńskie Ministerstwo Zdrowia podaje, że w wyniku ataków w poniedziałek zginęło około 300 osób, w tym znaczna część to cywile. Od soboty liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 900, w tym 260 to dzieci.
Sytuacja humanitarna w Gazie, zamieszkałej przez 2,2 miliona ludzi, staje się coraz bardziej krytyczna. Brakuje podstawowych środków do życia, takich jak jedzenie, paliwo czy woda, a izraelskie władze wprowadziły pełne oblężenie terytorium.
Niepokój wśród mieszkańców wzrasta, gdyż trudno przewidzieć, jak długo potrwają walki. Wielu z nich poszukuje schronienia, choć jak podkreślają, żadne miejsce nie wydaje się być już bezpieczne.