Dramat dwulatki w Łomży. Uciekła z mieszkania, gdzie trwała libacja
Niepokojące zdarzenie w Łomży zakończyło się interwencją policji i hospitalizacją małego dziecka. Dwuletnia dziewczynka, wystraszona sytuacją w mieszkaniu, w którym przebywała z dorosłymi, sama wyszła na klatkę schodową i zapukała do drzwi sąsiadów, szukając pomocy.
Zgłoszenie trafiło do Komenda Miejska Policji w Łomży przed południem. Kobieta, która otworzyła drzwi, poinformowała funkcjonariuszy, że dziecko przyszło z sąsiedniego mieszkania i nie chciało do niego wracać. W pewnym momencie pojawiła się kobieta podająca się za matkę i zabrała dziewczynkę siłą, mimo jej wyraźnego sprzeciwu.
Po przyjeździe na miejsce policjanci przez dłuższy czas nie mogli dostać się do mieszkania. Gdy w końcu drzwi zostały otwarte, zastali w środku kilka dorosłych osób oraz dziecko. W lokalu panował bałagan, widoczne były ślady spożywania alkoholu, a część wyposażenia – w tym okno – była uszkodzona.
Wszyscy obecni byli pod wpływem alkoholu. Matka dziewczynki, 21-letnia kobieta, miała w organizmie blisko 2 promile. Nie potrafiła wskazać, kiedy ostatni raz nakarmiła dziecko. Przyznała, że przebywa u znajomych od kilku dni i od poprzedniego dnia wspólnie spożywali alkohol.
Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego, który zdecydował o przewiezieniu dziewczynki do szpitala. Dzieckiem zajmowała się policjantka – maluch nie odstępował jej na krok, szukając poczucia bezpieczeństwa.
Ostatecznie dziewczynka pozostała pod opieką lekarzy, a na miejsce przyjechał jej ojciec. Wobec matki wszczęto procedurę tzw. niebieskiej karty oraz wydano zakaz zbliżania się i kontaktowania z dzieckiem.
Policja podkreśla, że narażenie dziecka na niebezpieczeństwo może skutkować poważnymi konsekwencjami prawnymi. Za takie czyny grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.