Dopadli go w Holandii. Poszukiwany ENA "zniknął", ale nie uciekł przed ekstradycją
Próby ukrywania się przed wymiarem sprawiedliwości coraz częściej kończą się tak samo: zatrzymaniem – nawet jeśli podejrzany jest już poza granicami kraju. Przekonał się o tym 44-letni mieszkaniec województwa lubuskiego, poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania w związku ze śledztwem dotyczącym działalności zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się wprowadzaniem narkotyków do obrotu. Mężczyzna został namierzony na terenie Holandii, zatrzymany przez tamtejszą policję, a następnie przekazany stronie polskiej.
Sprawą zajmowali się funkcjonariusze Wydziału Poszukiwań i Identyfikacji Osób Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim – policjanci wyspecjalizowani w ustalaniu miejsca pobytu osób ukrywających się przed organami ścigania. Ich działania były prowadzone w ramach śledztwa nadzorowanego przez Prokuraturę Okręgową w Szczecinie. To właśnie ta prokuratura wystąpiła o ściganie 44-latka Europejskim Nakazem Aresztowania.
Jak wynika z ustaleń służb, przełom przyniosły intensywne czynności operacyjno-rozpoznawcze oraz skrupulatna analiza wielu informacji. Kluczowe okazało się również wsparcie międzynarodowe. Lubuscy policjanci nawiązali współpracę z europejską siecią ENFAST – systemem, który umożliwia szybkie działania w sprawach dotyczących poszukiwanych na terenie innych państw Europy.
To właśnie dzięki tej koordynacji potwierdzono, że 44-latek przebywa w Holandii. Po weryfikacji danych holenderska policja dokonała zatrzymania poszukiwanego. Następnie – po przeprowadzeniu procedur ekstradycyjnych – mężczyzna został przekazany polskim policjantom. Transport do kraju został zorganizowany i zrealizowany przez funkcjonariuszy Komendy Głównej Policji oraz Komendy Stołecznej Policji.
Po przylocie do Polski, decyzją sądu, zatrzymany został tymczasowo aresztowany. Trafił do zakładu karnego, gdzie pozostaje do dyspozycji organów prowadzących postępowanie.