Domowe zwierzęta spłacają długi właścicieli
Prawo upadłościowe traktuje zwierzęta domowe w taki sam sposób jak zwierzęta hodowlane i gospodarskie. Pies, koń, kot, krowa albo pszczoły (z małymi wyjątkami) wchodzą w skład masy upadłości i syndyk może je sprzedać.

W prawie upadłościowym brakuje przepisów, które inaczej traktowałyby zwierzęta hodowlane, a inaczej domowe – informuje serwis Prawo.pl.
Jak podaje Prawo.pl, prawnicy uważają jednak, że z masy upadłościowej powinny zostać wyłączone zwierzęta domowe, jeżeli są własnością upadłego i z którymi łączy go silna więź emocjonalna.
Ustawa o ochronie praw określa zwierzę jako istotę żyjącą, zdolną do odczuwania cierpienia. Nie jest ono rzeczą. Jednak ta sama ustawa stanowi, że w sprawach w niej nieuregulowanych do zwierząt stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy. Natomiast prawo upadłościowe nie przewiduje niemal żadnych wyjątków, jeżeli chodzi o zwierzęta. Syndyk musi więc „wciągnąć” do masy upadłościowej wszystkie zwierzęta – informuje Prawo.pl.
Prawo.pl podkreśla, że nie ma jednak przepisu, który wyłączałby z masy upadłości zwierzęta domowe, z którymi osoba podlegająca prawu upadłościowemu powiązana jest silną więzią emocjonalną. Zdaniem prawników takie wyłączenie koniecznie powinno obowiązywać, bez względu na wartość handlową zwierzęcia.
Obecnie ratunkiem dla ukochanego psa lub kota bywa sędzia komisarz, który może zwolnić syndyka z obowiązku sprzedaży pupila przez wyłączenie go z masy upadłości. Jak przypomina Prawo.pl, art. 315 prawa upadłościowego pozwala bowiem na wyłączenie z masy składników, których nie można zbyć z zachowaniem przepisów ustawy.