Chcąc dogonić Zachód, Polska musi postawić na rozwój mniejszych miast.
Nie tylko Warszawa, Kraków czy Wrocław, ale również dużo mniejsze miasta, takie jak Suwałki, Siedlce bądź Kalisz, mogą niebawem współtworzyć listę tzw. biegunów wzrostu, czyli obszarów metropolitalnych napędzających rozwój całego kraju – wynika z raportu Instytutu Rozwoju Miast i Regionów (IRMR), do którego dotarł serwis Prawo.pl. Na wzmocnieniu potencjału kolejnych ośrodków miejskich skorzystają także najuboższe i peryferyjne gminy.

Najnowsze opracowanie IRMR otwiera zestawienie miast cechujących się dużym wewnętrznym potencjałem ekonomicznym oraz koncentracją innowacyjnych działalności gospodarczych. Poza stolicą, która jako jedyna metropolia posiada status bieguna wzrostu o znaczeniu krajowym, wymienione są również bieguny ponadregionalne: Kraków, Wrocław, Poznań, Katowice, Trójmiasto oraz Łódź.
Jak przypomina serwis Prawo.pl, idea ta została już zresztą ujęta w ostatniej nowelizacji Krajowej Polityki Miejskiej do roku 2030. Proponuje się w niej odejście od opartego głównie na rynkowych mechanizmach modelu polaryzacyjno-dyfuzyjnego na rzecz rozwoju w oparciu o model globalizacyjno-równoważący. Ten drugi podkreśla znaczenie dwóch równoległych kierunków interwencji: wzmacniania silnych metropolii o międzynarodowym znaczeniu oraz wspierania pozostałych ośrodków miejskich.
Ekspertka dodaje, że udało się zidentyfikować w sumie 54 takie ośrodki, zarówno większe (Radom, Gorzów Wielkopolski, Koszalin), jak i mniejsze (m.in. Nowy Targ, Gniezno, Siedlce, Suwałki, Kalisz, Leszno) – czytamy na Prawo.pl.
Raport IRMR zawiera również szczegółowe omówienie dynamiki rozwoju poszczególnych regionów naszego kraju. Jak zauważa serwis Prawo.pl, wiele obszarów na zachodzie i północy kraju, wbrew powszechnym wyobrażeniom, gospodarczo radzi sobie znacznie gorzej od tzw. Polski Wschodniej.