Mazury40 krów padło w błocie i głodzie. W Zalesiu pod Płośnicą wykryto makabryczne warunki w gospodarstwie

40 krów padło w błocie i głodzie. W Zalesiu pod Płośnicą wykryto makabryczne warunki w gospodarstwie

W środę 4 marca 2026 roku w małej wsi Zalesie (gmina Płośnica, powiat działdowski, woj. warmińsko-mazurskie) doszło do tragicznego odkrycia. W jednym z gospodarstw znaleziono 40 padłych sztuk bydła – cielęta, jałówki i dorosłe krowy leżały martwe w oborze i na pastwisku. Weterynarze i policjanci, którzy wkroczyli na miejsce, nie mieli wątpliwości: zwierzęta umierały z wycieńczenia, braku paszy, wody i elementarnych warunków sanitarnych.

policja
policja
Źródło zdjęć: © policja | redakcja ipolska24.pl

Zgłoszenie wpłynęło tuż po godzinie 9:00 od pracownika Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Działdowie. Na posesję natychmiast skierowano patrol policji i zespół weterynaryjny. Jak relacjonowała podkom. Justyna Nowicka, rzecznik KPP w Działdowie:

"Funkcjonariusze zastali już na miejscu grupę lekarzy weterynarii, którzy wstępnie stwierdzili śmierć 38 sztuk bydła w różnym wieku – od najmłodszych cieląt po dorosłe krowy. W trakcie prowadzonych czynności padły kolejne dwa zwierzęta."

Lekarze weterynarii jednoznacznie wskazali przyczynę: chroniczne zaniedbanie i niezapewnienie podstawowych warunków bytowych. Zwierzęta przez długi czas nie miały dostępu do wystarczającej ilości paszy, czystej wody, suchej i wentylowanej obory. Wiele z nich prawdopodobnie umierało stopniowo z głodu, wychłodzenia i chorób wynikających z fatalnej higieny.

Z 68 sztuk bydła, które znajdowały się w gospodarstwie, tylko 28 żywych udało się uratować. Zostały one zabezpieczone przez Inspekcję Weterynaryjną i przetransportowane do innego, bezpiecznego obiektu.

Właścicielem posesji jest 51-letni mieszkaniec gminy Płośnica. Policja prowadzi postępowanie w kierunku znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem (art. 35 ust. 1a ustawy o ochronie zwierząt). Za ten czyn grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.

"Trwają intensywne czynności wyjaśniające wszystkie okoliczności zdarzenia, w tym przesłuchania świadków, analiza dokumentacji weterynaryjnej i gospodarczej oraz oględziny miejsca" – dodała podkom. Nowicka.

Sprawa wstrząsnęła lokalną społecznością. Rolnicy z okolicznych wsi podkreślają, że przez długi czas nikt nie wiedział o skali dramatu – posesja leży na uboczu, a kontrole weterynaryjne w małych gospodarstwach nie zawsze odbywają się z dużą częstotliwością.

Wybrane dla Ciebie