Ciężarówka z naczepą jechała z Rzekunia (powiat ostrołęcki, Mazowsze) do Strzegomia na Dolnym Śląsku. W dokumentach przewozowych figurowały odpady o kodzie "bezpiecznym" – minerały, kamienie, piasek, żwir. Po otwarciu plandeki i dokładnej rewizji okazało się, że w środku znajduje się ponad 24 tony zmielonych tworzyw sztucznych – głównie rozdrobniony plastik różnego rodzaju.
Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska we Wrocławiu jednoznacznie zakwalifikował całą operację jako nielegalne przemieszczanie odpadów na terytorium kraju. Kontrola wykazała nie tylko niezgodność towaru z deklaracją, ale też podejrzenie, że odbiorca w Strzegomiu nie posiadał wymaganych zezwoleń na przetwarzanie tego typu materiałów.
Taki schemat działania stał się w ostatnich latach plagą polskiej gospodarki odpadami. Przestępcy deklarują w papierach "niewinne" kody odpadów (często te, które nie wymagają specjalnych zezwoleń), a w rzeczywistości przewożą tworzywa sztuczne, zużyte opony, odpady elektroniczne czy nawet niebezpieczne zmieszane frakcje. Po dotarciu na miejsce odbiorca – najczęściej firma-słup lub podmiot bez realnych możliwości legalnego zagospodarowania – po prostu pozbywa się śmieci: zakopuje je w lesie, wysypuje na dzikich wysypiskach albo spala w prowizorycznych instalacjach. Efekt? Zatrute gleby, skażone wody gruntowe i ogromne koszty dla samorządów, które potem muszą likwidować nielegalne wysypiska.
Dolnośląska Krajowa Administracja Skarbowa podkreśla, że w ostatnim czasie nasiliła kontrole zarówno transportów krajowych, jak i transgranicznych. Tylko w 2025 roku funkcjonariusze KAS na Dolnym Śląsku zatrzymali już kilkanaście podobnych transportów – łącznie dziesiątki tysięcy ton nielegalnych odpadów.
"Każdy taki przypadek to cios w środowisko i zdrowie publiczne. Nielegalny przerzut śmieci to nie jest drobne wykroczenie – to zorganizowana działalność przestępcza, która generuje ogromne zyski kosztem przyrody i przyszłych pokoleń" – komentują w nieoficjalnych rozmowach funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej.
Kierowca i spedytor zostali przesłuchani na miejscu. Materiały z kontroli trafiły do prokuratury oraz do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Grozi im kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności oraz wysokie grzywny administracyjne. Naczepa z nielegalnym ładunkiem została zabezpieczona – odpady zostaną przekazane do legalnego unieszkodliwienia lub odzysku na koszt organizatorów transportu.
Walka z "mafiami śmieciowymi" trwa – i wygląda na to, że w 2026 roku dolnośląscy celnicy nie zamierzają odpuszczać.