Na podstawie tego rentgena dowiedzieliśmy się, że w pochówku jest dosyć dużo uzbrojenia i później też metodycznie mogliśmy przystąpić do jego eksploracji - powiedział Krzysztof Socha z Muzeum Twierdzy Kostrzyn.|
Detektory nam wskazały konkretne miejsca, gdzie faktycznie wyszły kompletne pochówki. Były gary z różnymi ozdobami, czy nawet włócznią, umbem